Monday, January 16, 2012

MAC "Azalea Blossom" Blush Ombre

Hej:)
W ten weekend bylam u mamy i wskoczylam na chwile do MAC,po dlugo oczekiwany roz.
Moglam kupic go na stronie,ale nie chcialam placic za przesylke. Niestety u mnie w miescie,w kazdym MAC'u zostal juz wykupiony,ale udalo mi sie zalapac na ostatnia sztuke w San Jose.
Jest to roz "ombre" czyli polaczenie dwoch odcieni.
Wybralam wersje jasniejsza,ciemniejsza niestety,ale podbija moje cienie pod oczami.
Wersja jasna to polaczenie gumy balonowej i
pastelowego fioletu,z lekkim shimmer'em.
Azalea Blossom chodzil za mna od momentu,kiedy pojawi sie w kolekcji z 2010 roku "Spring Colour Forecast",ale nie moglam go nigdzie dostac.
Na mojej wishliscie mam jeszcze dwa produkty,o ktorych snie po nocach:
- Ripe Peach, tez ombre roz
- Playing Koi,szminka
(Moze ktos posiada? :) )

Dziewczyny na MUA powariowaly i chcialy za niego ponad $80(sick).
MAC sie postaral i wysluchal swoje klientki,roz pojawil sie w kolekcji "Daphne Guinness".

Oczywiscie,cena podskoczyla o dolara.
Za 9g zaplacilam $26 plus podatek.


Opakowanie jest standardowe,ale wieksze od zwyklego rozu.


Roz wyglada calkiem "cukierkowo" w opakowaniu,ale na twarzy prezentuje sie bardziej "rozswietlajaco". Sprawia,ze nasza buzia sie budzi,nadaje jej piekny&naturalny odcien.



A tak wygladaja swatche- pojedynczo i razem.
Jak widac shimmer jest tak delikatny,ze go w ogole nie widac (wielki plus).
Wieksza recenzje zrobie za jakis czas:)



Lubcie roze takiego typu?
Ja tak-z racji tez,ze dostajemy opcje dwoch kolorow i mozemy z nimi kombinowac.

Pozdrawiam:)






Saturday, January 14, 2012

Sylwestrowa relacja kosmetyczna:)

Dzis chcialabym Wam przedstawic zestaw kosmetykow i to jak sie spisaly podczas zwariowanej nocy sylwestrowej.
Jako,ze nie nosze makijazu tak dlugo,mialam okazje,sprawdzic jak dlugo dany kosmetyk utrzyma sie na mojej twarzy:)



Twarz:
1) Tarina Tarantino perlowa baza pod makijaz. Spisala sie swietnie,mila buzia,subtelne rozswietlnie,ale wysadzilo mnie po niej jak pole minowe.
1/5

2) Estee Lauder Maximum Cover podklad niezwykle kremowy i dobrze kryjacy. Kluczem do super efektu jest odpowiednie rozprowadzenie (uzywam flat topa z Coastal Scents).
Podklad spisal sie FENOMENALNIE-utrzymal sie cala noc,ale osoby z wiekszymi porami na twarzy moga miec problem,gdyz podklad uwidacznia je jeszcze bardziej.
Wiadomo,czlowiek troche potanczyl i sie spocil jak swinka,a podklad byl w stanie idealnym.
Jest mega lekki i nie przenosi sie na ciuchy czy seksownego partnera ;)
5/5
3) Benefir Hoola matowy bronzer o pieknym i uniwersalnym odcieniu. Moj numer 1 i tym trazem mnie nie zawiodl.
Pozostal na mojej twarzy cala noc.
5/5
4) MAC Summer Rose roz do policzkow-uwielbiam odcien tego rozu,jest chlodny i swietnie zgrywa sie z kolorem moich oczu.
Niestety roz nie jest trwaly-nie przetrwal 3/4 godziny.
Kompletnie zniknal z twarzy i musialam fundnac sobie mala poprawke.
Zauwazylam rowniez,ze kiepsko wyglada na podkladach silnie kryjacych-traci pigment.
Ale dalej go lubie-byl kilka razy w moich ulubiencach za kolor.
3/5

Oczy:
1) Urban Decay Primer Potion- PORAZKAAAAAAAA
Cienie zrolowaly mi sie po godzinie tanczenia. 
W zyciu nie wroce do tej bazy,chetnie bym ja komus oddala-jest prawie cala i to na dodatek rozmiar XL.
Baza jest tlusta i slaba,nie rozumiem tego calego boom na jej temat;)

2) Urban Decay Naked Palette gdyby nie kiepska baza to makijaz oka mialabym piekny ;)
Nie ma co tu duzo mowic,uwielbiam te palete.

3) Inglot zloty pigment (niestety nie znam numeru)-przepieknie rozswietlil kaciki moich oczu. Wiecej Wam nie powiem-baza wszystko popsula.

4) Urban Decay Brow Box i Perfekt czyli zestaw i zel koloryzujacy do brwi.
Pisze o tych dwoch produktach razem, poniewaz zel utrzymal moje brwi w stanie idealnym (recenzja pudelka z Urban Decay pojawi sie juz niedlugo),ale niestety wykonczenie zelu mi nie odpowiada.
Wykonczenie jest nieco metaliczne i lekka zlotawa? powloka -swiecilam sie (tak, swiecily mi sie brwi :D) i wygladalam jakbym sie spocilam tam;)

5) Sztuczne rzesy z Chin i klej Duo- pomijajac fakt,ze rzesy graly mi na nerwach (gilgotaly mnie) to nie mialam z nimi problemu-zostaly na miejscu.
Jesli chodzi o klej Duo to przygotowalam dla Was male info na temat fabryki,ktora robi ten klej.
Juz niedlugo Was powiadomie:)

USTA:
1) Szminka P2 "110 Place de la Concorde" tu byl maly ZONK. Szminka okropnie wysusza usta.
Poprawi wskazane,na moich ustach trzymala sie ok godzinke.

2) NARS Turkish Delight blyszczyk smierdzacy,ale czego sie nie robi dla pieknego koloru.
Jakosc calkiem przecietna.
Nikomu nie polecam go w takiej cenie,o wiele lepsze sa blyszczyki z Essence (xxl nudes czy jakos tak).
Nakladalam go razem ze szminka,czyli co godzine,a potem olalam sprawe ;)

Perfumy- Dior J'adore super trwalosc,ale zapach jest zbyt mocny (jak dla mnie). Testowalam probke i na samym poczatku bylam oczarowana,ale pozniej przejadlo mi sie :(



Friday, January 13, 2012

Gdzie sie podzial sklep? Info na temat nowego :)

Czesc Dziewczyny!:)
Od kilku dni dostaje od Was pytania na temat sklepu i tego czy dalej bede prowadzic go. 
Skasowalam go kilka dni temu-tylko dlatego,ze otworzylam nowy,na wlasnej domenie.
Serdecznie Was zapraszam :




Jesli chodzi o sam sklep i moja dzialalnosc to chcialabym Wam cos wytlumaczyc.
A moze nie wytlumaczyc tylko nakreslic jak to wyglada,poniewaz pojawilo sie kilka nieprzyjemnych obelg na temat mojej osoby.
Sklep powstal nie po to,zebym sie na nim zarobila,bo jak sami widzicie ceny sa sklepowe (plus podatek),a po to,zebyscie mialy dostep do kosmetykow z USA,w normalnych cenach.
Nie mam zamiaru kroic Was i zabierac Wam ciezko zarobione pieniadze,a jesli produkt jest drozszy o dolara to znaczy,ze doliczylam do niego koszt utrzymania sklepu.
Jezeli komus nie pasuja ceny to zawsze moze sprobowac znalezc produkty na innych stronach-ja nikogo nie zmuszam do zakupow.

Kolejna sprawa sa wysylki- niestety,ale musicie sie liczyc z wiekszymi kosztami,gdyz paczki ida,az z Kalifornii,a nie z Warszawy czy Poznania. 


To by bylo na tyle :)

Zycze milych zakupow:)


Thursday, January 12, 2012

"Pyszna" przyjemnosc pod prysznicem? :)

Witam Wszystkich po dlugiej przerwie,mam nadzieje,ze wybaczycie mi brak odzewu z mojej strony:)

Dzis chcialabym Wam pokazac Raspberry Rainbow,zel pod prysznic. Jakis czas temu dorwalam go w Tj Maxx za $3/340 ml.

Zel firmy Bomb Cosmetics (UK), ma konsystencje jak kisiel.
Jest geeeeeesty:)
Jego sklad wcale nie jest,az taki dobry,ale zel nie byl testowany na zwierzetach.
Jego glownymi skladnikami sa: mydlo kastylijskie (oliwa z oliwek), olej z bergamotki jak i olejek z palmarosy.
Zapach malinowy-obledny,nie chemiczny:)
Ale moze byc zbyt mocny dla innych osob.
Mnie na samym poczatku troche nos krecil.



Pudelkiem tez bylam zauroczona:)
Ale najwazniejsze jest dzialanie i przyjemnosc uzycia.
Konsystencja tego produktu sprawia,ze jest bardzo wydajny (wystarczy odrobina).
Zauwazylam,ze po uzyciu skora jest miekka i przyjemna w dotyku,a zapach utrzymuje sie calkiem ok.
Niestety,ale nie czuje nawilzenia,o ktorym wspomina producent.

 Produkt jest delikatny,ale dobrze oczyszcza.
Pierwszy raz spotkalam sie z tak ciekawym kosmetykiem pielegnacyjnym ,ale nie mysle,ze zakupilabym go w normalnej cenie-$10,a w UK 8 funtow.
Dziala tak samo jak inne zele pod prysznic,tylko formula mi sie bardzo podoba.


Szkoda,ze nie bylo wiecej zapachow- skusilabym sie na kilka innych (po cenie promocyjnej,oczywiscie)-wlasnie dla tej "zelkowatej" konsystencji.
Widzialam rowniez maselka do ciala,ale niestety pudelka byly otwarte,a ktos wsadzil tam paluchy :|


Uzywal ktos moze?:)