Dzisiejszy post bedzie o mojej milosci,o ktorej Wam juz mowilam,ale nigdy nie zrobilam pelnej recenzji.
Jako,ze produkt nie jest dostepny w Polsce,postanowilam napisac o nim tu,a nie robic filmik.
Zawsze mozecie dorwac go na ebay za smieszne pieniadze.
Mowa o korektorze z firmy Hard Candy.
Firma Hard Candy byla kiedys dosc dorga marka,a ich kosmetyki sprzedawane byly w Sephorze. Niestety,ale kosmetyki zostaly wycofane,a potem pojawily sie w drogeriach w bardzo niskich cenach.
O tym korektorze dowiedzialam sie od jednej z Guru na YT. W swoim filmiku pokazala jak dobrze zakryl tatuaz jej faceta. Hmmm polecialam i kupilam:)
To jest najlepszy korektor jaki kiedykolwiek mialam. Jest w stanie zakryc wszystko,w tym moje cienie pod oczami.
Koszt- $6/7
Po wielkim BOOM na YT na temat tego korektora z ciekawosci wrocilam po jeszcze jeden dla Oleski i co? Wzielam ostatni i do tej pory trudno jest go dostac.
Korektor przychodzi do nas z mala kredka,ktora nie jest dobra. Jak na kolor "light" dla mnie wyglada zbyt pomaranczowo. Trudno sie z nia pracuje,ale skubana tez kryje. Nie uzywam jej jednak,wole sam korektor.
W tubce dostajemy,az 20 ml co starczy nam na dlugo. Wiem tez,ze dziewczyny probowaly go jako podklad,ale dla mnie to zbyt mocne krycie. Sama sprobowalam i wygladalam jakbym strzelila sobie 5 ml podkladu na buzie.
Uzywam go do zakrycia moich cieni pod oczami, czerwonych zabarwien na buzi i blizn po tradziku,ktorych w sumie nie mam duzo.
Na samym poczatku aplikowalam korektor prosto z tubki na miejsca,w ktorych potrzebowalam mocnego krycia, nastepnie blendowalam wszystko puchaczem.
Natomiast od pewnego czasu uzywam pedzla typu maly Skunks od Sam (pixiwoo) i przy tym zostane.
O wiele latwiej sie blenduje,a efekt jest bardziej naturalny.
Korektor ma dosc gesta konsystencje. Jezeli ktos ma glebokie zmarszczki pod oczami bedzie musial zmieszac go z np zelem pod oczy.
Nie jest to dla mnie wielki problem,bo i tak codziennie aplikuje krem czy zel.
Mocny pigment sprawia,ze dwie male kropki wystarcza nam w zupelnosci.
Nigdy nie musze go poprawiac.
Nie gubi pigmentu,nie roluje sie(tak jak napisalam wczesniej musimy uzyc go z zelem),nie zbiera sie w zmarszczkach.
W moim przypadku (tlusta cera) musze go przypudrowac.
Czasem nakldam go na nos,a w zasadzie w kacikach i na lewy policzek pod ktorym mam popekana naczynka. Nie uwidacznia porow. Wrecz przeciwnie,pieknie je maskuje.
A teraz TEST na krycie:
1) Jest tattoo? No jest..
2) Po aplikacji korektora- NIE MA :)
Moj KWC :)