Tuesday, July 3, 2012

Z zycia wziete- podstawowe jedzenie w USA, za ile?

Od dawna dostaje od Was wiadomosci na temat zycia codziennego w Stanach. Najczesciej jednak pytacie mnie o ceny poszczegolnych produktow czy jedzenia. Padaja pytania czy jest drogo, czy mam dostep do polskich sklepow i ile takie "przyjemnosci" kosztuja. Pisze "przyjemnosci",bo zanim odkrylam tani europejski sklep za jedzenie polskie placilam ok 2 razy wiecej niz za amerykanskie. W miescie,w ktorym mieszkam nie ma wielu Polakow dlatego tez trudno jest znalezc sklep z naszym jedzeniem,ale mi sie udalo i to w calkiem przyjemnych cenach,a nawet moge spokojnie napisac,ze "tanioszka". 
W dzisiejszym poscie pokaze Wam ceny naprawde podstawowych produktow,mysle,ze jest to ciekawy pomysl- chetnie poczytalabym takie wpisy na temat innych miejsc na swiecie:)

Zaczne moze od tego,ze podatku w Stanach na jedzenie sie nie placi. Jesli juz to tylko za potrawy w restauracjach czy fast food'ach. 
Tak wiec jesli zrobimy zakupy i nie kupimy nic innego poza zywnoscia podatek nie zostanie doliczony. Jesli wsadzimy pare kosmetykow, proszek do prania czy zestaw kubkow, dolicza nam podatek do sumy tylko tych produktow (jedzenie nie zostanie opodatkowane).
Jesli w naszym koszyku pojawi sie np woda ,soki, coca cola czy piwo (ogolnie napoje w butelkach, puszkach itd) gdzie opakowanie mozemy zwrocic i dostac za to pieniadze (bardzo popularna czynnosc), wowczas do rachunku doliczaja nam CRV "California Redemption Value".
Jesli kupimy np telewizor czy monitor do rachunku dolicza nam tez "Waste recycling fee" w zaleznosci od wielkosci danego sprzetu.

Czesto pytacie tez o podatek na kosmetyki czy ciuchy- otoz jest doliczany PO cenie wstepnej,dlatego,ze w kazdym Stanie i County podatki sa zupelnie inne. W Kalifornii (w Sacramento) na dzien dzisiejszy to 7.25%

1) Rachunek z podatkiem


2) Rachunek bez podatku


W tym momencie (razem z mama) robimy zakupy raz w tygodniu (te mniejsze) czyli wedlina, owoce i warzywa. Natomiast raz na 2/3 tygodnie wybieramy sie do wiekszego sklepu po napoje, proszki, papier toaletowy itd.
Czesto wybieram sklepy organiczne albo outlet organiczny gdzie ceny sa bardzo niskie. Ja lubie dobre jedzenie,ale jesli moge zaoszczedzic to czemu nie? :)
W outlecie bardzo czesto placimy (UWAGA),az o 75% mniej niz w zwyklym organicznym sklepie- to dopiero deal:)
Szkoda,ze nie mamy juz ogrodu, tzn jakis tam maly jest,ale wiele z niego nie wycisniemy. Jeszcze kilka miesiecy temu mialysmy nasze wlasne warzywa. Od pomidorow po salate i cukinie. Teraz skazane jestesmy na markety rolnikow,albo organiczne sklepy- oczywiscie nie kazdy sklep jest "wielce organiczny". Trzeba uwazac i dokladnie sprawdzac warzywa, skad pochodza i czym je podlewaja. 
I oczywiscie nie robie zakupow tam bo jest mania eko-sreko,ale dlatego,ze mi po prostu warzywa z innych sklepow nie smakuja- sa twarde i bardzo "plastikowe", FU.

Teraz beda zdjecia- beda szynki, sery i duperele,wiec jesli komus temat nie przypadnie do gustu,zapraszam na kolejna notke kosmetyczna ;)


1) Pub Cheese to jedna z moich nagrod,na ktore pozwalam sobie raz na jakis czas. Pasta serowo-chrzanowa- miod w ustach. $4
2)  Mom's Best naturalne platki miodowo-pszenne z otrebami, $4.99
3) Pakowane brokuly, uwielbiam pod kazda postacia- jem codziennie. Pakowane,bo innych nie bylo :)
$2.99 za paczke.



4)  Mini pomidorki (winogronowe) $2.89 za 0.5kg
5) Awokado, ulubieniec mojej mamy, $1 za sztuke
6) Europejski chleb razowy, $3.99 (sa czesto na przecenie za $2.99)



Ulubiency mamy- ona na wage patrzec nie musi :)

7)Mission placki Tortilla bez cholesterolu,ale nie sa najlepsze pod wzgledem skladu, 10 sztuk $4
8) Philadelphia z lososiem, serek topiony (?) 225g za $2.89 
9) Rurki wloskie z orzechami i czekolada, od lat sa w moim domu. Ja osobiscie ich nie lubie,smakuja troche jak spalone paluszki  $6 za puszke
10) Suszone sliwki Prunes (FU :D)  mama dodaje je do wielu potraw,a czasem wcina na "sucho"
255g za $3.89


11) Karczochy, $5.99 za sloik
12)  Salata Ceasar kit czyli zestaw do zrobienia w domu, $2.99 za opakowanie
13) Simply smietana 225g za $1.29
14) Borowki amerykanskie (zalezy od sezonu) $4.99 za male opakowanie


15) 4 butetki wody gazowanej (332ml) $2


16) Kukurydza 2 sztuki za $1


17) Sos i pasta pomidorowa, mama zawsze robi domowe,ale nie mialysmy czasu przed obiadem.
Duza puszka 79 centow
Mala puszka 55 centow


Fifi tez lubi zlizac z palca sosu troche :|


Jak widzicie owoce kupujemy codziennie
18) Amerykanskie borowki dorwalam od farmera z marketu, duze opakowanie za $7
19) Maliny $5 za male opakowanie


20) Po raz pierwszy od 7 lat mamy polskie maslo w domu. Ja wiem,ze dla Was to rzecz normalna i smieszna,ale np amerykanskie maslo jest solone,a niesolone nie smakuje jak nasze. 
Masla ogolnie nie lubie i nie jem czesto,ale na laciate sie skusilam.
$2.59 za kostke


21) Mozzarella- milosc od lat za 226g zaplacilam $4.99
22) Philadelphia wersja light,ktora wcale light nie jest,ale podstawowej nie bylo,a mama musiala zrobic sernik dla kolezanki 226g $1.99


23) Pomidory campari- to sa jedne z lepszych na kanapki czy do mozzarelli. Sa slodkie i smakuja jak prawdziwe pomidory.
$3.99 za opakowanie 


Polskie zakupy:

24) Poledwica sopocka prosto z Polski, za ok 0.5kg zaplacilam $7



25) Kabanosy 6 sztuk $6.99


26) Ser zolty ukrainski za ok 0.5 kg zaplacilam $8.99


27) Ser zolty Havarti za ok 0.5kg zaplacilam $5.99


Tyle- jak widzicie ceny sa rozne. Czasem placimy mniej niz w Polsce czasem wiecej. Jedzenie w Stanach jest drogie jesli patrzymy na to co jemy. Nie byl to post dietetyczny- po prostu wycinek z tego co kupujemy. 

127 comments:

  1. Polędwica sopocka to moja ulubiona wędlina ;) Lubię te Twoje posty "z życia wzięte" :)

    ReplyDelete
  2. Ogólnie faktycznie - ceny różnie. Kukurydza czy awokado są u was tańsze a u nas borówki amerykańskie (o ironio!). Wydaje mi się że przetwory mleczne troszkę droższe ale przecież i u nas można kupić ser po 10 zł/kg i po 30zł/kg
    Chociaż jeśli weźmiemy pod uwagę płace to ceny są w Stanach znacznie niższe.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Swoją drogą suszone śliwki - FUU! :D

      Delete
    2. Ale nie kazdy czlowiek mieszkajacy w Ameryce zarabia duze pieniadze i dla takiego co ledwo wyciagnie $1200 miesiecznie to wcale tanio nie jest. W samej Kalifornii ponad 15% spoleczenstwa wlasnie tyle zarabia :(

      Delete
    3. a jako sprzedawczyni ile zarabiasz? I kto zarabia te 1200 (tzn ludzie na jakich stanowiskach?)

      Delete
    4. Ja nie jestem zatrudniona jako sprzedawca:)

      Najnizsza krajowa w Kalifornii(nie liczac San Francisco) to $8 na godzine i tyle dostaja pracownicy fast food'ow,barow (Ci dostaja nawet mniej,ale zbieraja napiwki),sklepowe,osoby pracujace w muzeum czy kinie,osoby sprzatajace, itd- sa to przede wszystkim ludzie mlodzi (16-21),albo osoby starsze,ktorych nie stac na zdobycie wyksztalcenia(nie licze tutaj leni).

      Delete
  3. Ja ostatnio mialam ochote na pierogi z borowkami Pol partez przelecialam w poszukiwaniu borowek i nie znalazlam,az poszlam do polskiego sklepu i kupilam gotowe pierogi z borowkami 4 euro za 50o gram... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas tez maja,ale sa drozsze- Za 20 pierogow chca $9.99 :(

      Delete
  4. Muszę przyznać, że macie drogo w Kalifornii!! W Chicago jest taniej, szczególnie jeśli chodzi o polskie produkty. Ale czego się spodziewać, przy tak licznej Polonii, kilkudziesięciu polskich sklepach i niemalejącej konkurencji? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak- bylam i widzialam:) U was to ceny czasem nizsze jak w Polsce;)

      Delete
    2. To prawda! I wybór wędlin i serów też większy niż w niejednym sklepie w Polsce! :)

      Delete
    3. Racja u nas w Chicago jest duzo taniej ale tez zaczyna juz do gory isc tyle ze zarobki troszke lepsze :)

      Delete
  5. precz z suszonymi śliwkami, rodzynkami i tego typu rzeczami. FU! :D
    pozdrawiam ;)

    ReplyDelete
  6. ceny wydają się być podobne jak u mnie, tyle, że u mnie w ojro ;) my często robimy zakupy w polskich sklepach, bo choć jest droższe niż normalnie, to jest dużo lepsze! przede wszystkim chleb i wędliny!

    zabiłabym teraz za tego kabanosa :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Juz spakowalam kabanosiki :D

      Delete
    2. czekam więc przebierając nóżkami z podniecenia :D

      Delete
  7. Ja uwielbiam suszone śliwki! :D A za kabanosami i sopocką wręcz przepadam! :D Świetny post, lubię te twoje prywaciaki :D

    ReplyDelete
  8. Gdyby przeliczać niektóre produkty na złotówki byłoby drogo, ale patrząc na 1 do 1 życie jest tańsze i to dużo

    ReplyDelete
  9. Nic nie zastąpi mi polskiego chleba. NIC NIC NIC! A u mnie nie mogę go nigdzie dostać, bo polskich sklepów nie ma, a jeśli nawet by były to nie wiem czy chlebek mój najlepszy by tam mieli... Tymczasem piekę sobie chlebek sama :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. aha, piekę też bułki. Znalazłam rewelacyjny przepis na bułki na maślance. Mój mąż je uwielbia i ciagle mnie prosi żebym upiekła więcej heh ;)

      Delete
    2. Delilah, ja bardzo poproszę o przepis, może też się pokuszę! :)

      Co do polskiego chleba- u mnie niby są polskie chleby, ale powiem Ci, że to i tak nie to samo co w Polsce... :(

      Delete
    3. Ja to nawet nie prosze,bo zrobie z 10 i bede jeszcze grubsza:D

      Delete
    4. Paulina: http://czerwieniblekit.blox.pl/2010/10/Bulki-na-maslance.html
      Ten przepis jest niezły, ja go trochę modyfikuję i np. zamiast miodu daję cukier, jesli akurat nie ma miodu w domu. Maku na wierzch tez nie sypie, tylko smaruje samym jajkiem ;)

      xbebe18: to na czym Ty jesz te serki i dżemiki? Bułeczki na maślance są do tego najlepsiejsze :D

      Delete
    5. Jakie serki, jakie dzemiki? :)

      Delete
    6. no masz tam w tych zakupach jakies zolte serki czy serki do smarowania :D a z tymi dzemikami to mi sie przywiodzialo, chyba spjrzalam na cos co mi wygladalo jak opakowanie dzemu, a teraz widze, ze to cos innego haha :D

      Delete
  10. ceny rozne, u nas w Irlandii za wedliny i sery placi sie krocie, ale czesto po takie produkty chodze do polskiego sklepu, bo nie ma nic lepszego niz polskie szyneczki:) bynajmniej tutejsze mi nie smakuja:( lubie tego rodzaju posty:) Pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Amerykanska szynka to jakis zart- sama woda :|

      Delete
  11. chleb, szynka rarytasy:) jestem aktualnie w Wisconsin i zywie sie wylacznie zupkami wlasnej roboty i warzywami z patelni nic innego nie moge :(

    swietny post a Philadelphia zajebista ale nie moge :(

    pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
    Replies
    1. czemu nie mozesz-jesli mozna zapytac?

      Delete
  12. Odkąd wylądowałam w Ameryce nie mogę się przyzwyczaić, że do niektórych cen należy doliczyć podatek ;) Owoce też kupuję bo są przepyszne, zwłaszcza jagody i maliny, któe przyjeżdżają z Kalifornii. Kilku rzeczy mi brakuje, ale polski sklep mam w sumie niedaleko.

    Za to wiem już, że nie jest miejską legendą fakt, iż Amerykanie to najbardziej otyli ludzie na świecie! Jak oni dużo, niezdrowo, słodko, słono i tłusto jedzą :/

    ReplyDelete
  13. Śmieszne gramatury niektórych produktów no i pojemność wody. Ale w stanach to pewnie na jakieś uncje się przelicza, galony i inne funty :) Nie wiem czy potrafiłabym się przyzwyczaić do innego jedzenia niż nasze, polskie, choć jak widzę, wiele produktów właściwie się nie różni. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. dokladnie tak- inaczej sie przelicza:)

      Delete
  14. lubię takie ciekawostki :>
    napisałabym co ja kupuję w supermarkecie, ale chyba nie byłoby to tak interesujące gdyż ponieważ mieszkam w wielkopolsce XD

    ReplyDelete
  15. Gdyby przeliczać ceny na złotówki, wydawałoby się drogo. Podobnie w UK, Irlandii czy innych krajach. Ale ostatnio w telewizji widziałam, że Polacy wydają największą część swoich zarobków na jedzenie w całej UE, co już o czymś świadczy :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po prostu wiemy, że jedzenie to jedna z większych przyjemności w życiu i lubimy dobrze zjeść :D.
      Z drugiej strony to nic dziwnego, że wydajemy większą część zarobków na jedzenie - siła nabywcza złotówki jest mała, zarabiamy niedużo i siłą rzeczy wszystko idzie na żarcie...

      Delete
    2. tez o tym czytalam,ze Polacy i Wlosi wydaja bardzo duzo na jedzenie :)

      Delete
    3. A Niemcy pewnie wydają najmniej na jedzenie. Zasada jest taka nikt nie może być głodny !:) Za to czynsz i inne rzeczy wychodzą drogo. Tak to jest jak się mieszaka w Państwie Socjalnym gdzie często ludziom na socjalu Harz IV żyje się lepiej jak uczciwie zarabiającemu pieniądze obywatelowi.

      Delete
  16. Ale ładne malinki i pomidorki. Mniam :D

    ReplyDelete
  17. Bardzo lubię takie ciekawostki

    ReplyDelete
  18. Uwielbiam czytać Twoje posty.

    Mam pytanie... czy u Ciebie są duże pająki? tzn większe niż w Polsce?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mamy pajaki- black widow najczesciej,a te czasem potrafia byc duze. Ale czesciej pojawiaja sie np skunksy czy szopy pracze ;)

      Delete
  19. Ja w Anglii nie mogłam patrzeć na chleb i wędlinę ich. W efekcie wiecej wydawałam w polskich sklepach.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anglia to panstwo,do ktorego niesamowicie mnie ciagnie, nie wiem czemu? moze to akcent (szczegolnie u faceta) ? :P

      Delete
    2. tylko dobrze wybierz county, co by nie bylo niemilego zaskoczenia dot.akcentu :P

      Delete
    3. Ja w Szwecji nie mogłam ścierpieć chleba no i ceny mięsa O.o

      Delete
  20. Mieszkałam prawie 5 miesięcy w Moskwie, gdzie ciężko o dobre jedzenie, ale jeśli już się coś trafi, to jest droższe niż w USA. Droższy jest też nabiał, warzywa i owoce mniej więcej tyle samo kosztują. Pieczywo i napoje zdecydowanie tańsze. Ot taka ciekawostka na temat Rosji. Ale w mniejszych miastach na prowincjach jest dużo taniej niż w stolicy ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tutaj mowia,ze w Rosji to sie tylko wodke pije:PP

      Delete
  21. bardzo ciekawy wpis:) ja osobiście zazdroszczę Ci tego ,że w stanach jest przeogromy wybór różnego rodzaju słodyczy:), gum do żucia( jako osoba non stop żująca:)).Podczas gdy u nas na rynku dostępne są tylko gumy orbit i winterfresh w kilku smakach, to u was są gumy extra, trident i inne o zwariowanych smakach ciasteczek czekoladowych czy deserów. Szkoda,że firma extra nie wprowadzi ich na polski rynek:(
    Mój wujek mieszka w Nowym Jorku.Kiedy przysłał mi pakę słodyczy myślałam ,że oszaleję z radości. A i czekoladki Hershey's kisses to uwielbiam:) pozdrawiam Paulinko:) Mariola

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak to jest,ze czlowiek wcale nie lubi tego co ma na okolo siebie. Ja np bardzo nie lubie amerykanskich wynazlazkow w tym gum o smaku SERNIKA np,a dla innych to smakolyk:) Czekoladki Hershey's nie umywaja sie do polskiego wedla(moim zdaniem) to sam plastik,ktory w ogole nie smakuje jak czekolada:D

      Delete
    2. Tutaj wszystko ma piekne opakowania i ciekawa otoczke/reklame,niestety:(

      Delete
    3. w Meksyku jadłam batonika Hershey's; pyszny był :]

      Delete
    4. "Sowa" no co Ty? ja nigdy nie potrafilam odnalezc w tej czekoladzie smaku :D

      Delete
    5. no mówię Ci, jak bym cyk cyk :D zasmakowałam w nich, może ja gustuje w plastiku XD

      Delete
    6. jaka? mow to wsadze do paki?:)

      Delete
    7. taki

      http://www.americansweets.co.uk/ekmps/shops/statesidecandy/images/american-hershey-s-cookies-n-creme-cookies-cream-bar-best-seller--485-p.jpg

      :]

      Delete
    8. oho, jak apetycznie wyglądają... Matka, podeślij mi kilka jak już dostaniesz. :P

      Delete
  22. Kiedyś myślałam o podobnym poście na moim blogu . Może kiedyś...
    Ja za 125 gram malinek płaciłam w Aldiku jakieś 5-6 żł :( Drogo u nas tego typu luksusy.

    ReplyDelete
  23. super post .. taka namiastka usa....

    ReplyDelete
  24. ja rowiez mysle, że to bardzo fajny post:) w koncu nie tylko kosmetyki i makijaze sa w zyciu wazne;)
    pozdrawiam!

    ReplyDelete
  25. Podoba mi się ten post, ja ogólnie to lubię wszystkie takie Twoje prywaty i inne duperele, zawsze czytam, ale chyba nie komentuję. ;P Marzy mi się życie w usa, ale nie mam jak wyjechać... ech, szkoda. :( Ale jak się uda, to moze za 2 lata do uk się przeniosę, choć ciężko tak bez niczyjej pomocy się całą rodziną przeprowadzać.

    ReplyDelete
  26. TE płatki miodowe,ojjj ale zjadłabym :) Będą teraz chodzić za mną:D
    Bardzo ciekawy post:) Więcej takich:D

    ReplyDelete
  27. Fifi wygląda jakby chciał sie rzucić na te puszki - lew :-)

    ReplyDelete
  28. lubie takie wpisy!
    moze zrobie kiedys taki o zakupach w atenach ;)

    ReplyDelete
  29. Ja też lubię takie wpisy :) Nigdy w USA nie byłam i pewnie nie będę miała takiej możliwości. A Dzięki Tobie można trochę ''liznąć'' :> i zobaczyć co w trawie piszczy za wielką wodą ;-) Ja na przykład mieszkam w małej miejscowości i jak jadę gdzieś do wielkiego hipermarketu to jestem w szoku jaki jest wybór wszystkiego, jeśli chodzi o jedzenie. Ty masz tak jakby to wszystko na wyciągnięciu ręki. Szczególnie jestem zszokowana właśnie tymi eko sklepami, czy otletami z jedzeniem ekologicznym. W Polsce chyba nigdy czegoś takiego nie będzie...

    A najgorsze jest to, że na przykład ostatnio mama kupiła trochę owoców różnego rodzaju od polskiego rolnika na ryneczku. I co? O zgrozo, bardziej mi smakują owoce kupowane w marketach :/ Nie wiem jak to możliwe, ale takie są fakty...

    ReplyDelete
  30. Ciekawy post :) Stany zawsze kojarzyły mi się z bardzo, bardzo dużym wyborem w sklepach/supermarketach (w sensie jak byłam mała), ale po jakimś czasie dotarło do mnie, że przecież to sama chemia jest ;) Ja ze swoim mięso-nabiało-żerstwem bym chyba krocie zostawiła w tych "zdrowych" sklepach ;)

    Ceny mimo wszystko wydają mi się być nieco wysokie. Powiedz czy rzeczywiście warzywa i owoce - te organiczne, mają jakiś wyrazisty smak, czy też są tylko trochę lepsze od tych kolorowych plastików?

    ReplyDelete
  31. Ostatnio jak kupiłam polędwice sopocką i w domu padło na nią światło to się święciła jakimiś fluorescencyjnymi kolorami oO
    Też uwielbiam tego typu posty z życia wzięte ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. w centrum ktorym wlasnie kupowalam wedliny znajoma tak pracowala i mowila, ze jak wlasnie szybka jest juz stara to myja ja woda z dodatkiem ludwika o_0 to moze dlatego takie kolory.

      Delete
    2. Olaboga, jestem wybredna w kwestii wędlin, szynek, mięsa a teraz to już wgl nic nie będe jadła oO

      Delete
    3. Moja ciocia pracowała w sklepie mięsnym, to mówiła,ze mycie kurczaków w płynie do mycia naczyć, czy całonocne moczenie starych parówek w wodzie z solą (żeby nabrały kolorów) to norma. Kasia

      Delete
  32. jakie różnice w podatkach. Ostatnio słyszałam, ze w Polsce chcą podnieść podatek z obecnych 23 % na 30 .... ciesz się Kochana, że wyjechałaś, coraz gorzej z tym krajem

    ReplyDelete
  33. Jak ja lubię takie posty :) Strasznie mnie wszystko ciekawi :D

    ReplyDelete
  34. wydaje mi się, że ceny są zróżnicowane tak jak wszędzie i zakupy ludzie dostosowują do zarobków. jedzenie organiczne jest droższe wszędzie, więc też nie każdy może sobie pozwolić. ale tak jak już któraś dziewczyna w komentarzach wspomniała, można kupić ze za 10 zł/kg albo za 30 zł/kg, tak samo chleb za 2 zł albo za 6 zł...ja wczoraj maliny kupiłam za 3,55 zł za małe pudełko i zaraz idę po następne :))

    ReplyDelete
  35. Ceny nie wydają się straszne, ale już w odniesieniu do średniej krajowej (w sumie stanowej chyba?) to jest średnio =]

    Brak podatku na jedzenie? omnom podoba mi się!

    ReplyDelete
  36. jak pierwszy raz wybyłam do UK w roku 1997, był tam tylko jeden, jedyny polski sklep na cały Londyn;) wszystko było drogie jak cholerka;( teraz jest już ich pełno, w każdej większej miejscowości taki znajdziemy. oprócz tego w wielu małych sklepikach (najczęściej prowadzonych przez Turków lub Hindusów) możemy dostać produkty polskie. Nie sa juz takie drogie, ale cena ciągle jest wyższa;( Pamiętam jak to było, jak mama mi paczki z przyprawami przysyłała. Teraz nie byłoby już takiej potrzeby, bo wszystko jest na miejscu;) No i teraz znowu mieszkam w PL;)

    ReplyDelete
  37. roznorodnosc i wybor produktow jaki macie w stanach niesamowicie mnei zacheca do odwiedzenia tego kraju...! juz w zachodniej europie nie moglam wyjsc ze sklepu bo chwytalam i obczytywalam co sie dalo, mialam szanse skosztowac wielu ciekawych rzeczy.
    poza tym podoba mi sie latwa dostepnosc zywnosci organicznej, u nas niestety ta czesc lezy i kwiczy :( a jak juz cos si epojawia to ma taka cene ze w stosunku do zaronkow niestety nie mozna sie tak zywic.

    zdziwila mnie cena wody, jest bardzo wysoka!!

    buziaki

    ReplyDelete
  38. Aaaaaaaaaa tez dzisiaj kupiłam maliny i jagody. :)))

    ReplyDelete
  39. moje pierwsze tygodnie w stanach byly okropne, ze wzgledu na moj delikatny zoladek bylam ciagle chora, ale powoli sie przyzwyczajalam. nie ma to jak polskie jedzenie, tesknie za tym chyba najbardziej!

    ReplyDelete
  40. myślałam że taniej
    bardzo fajny wpis

    ReplyDelete
  41. Bardzo fajny wpis:) Lubię czytać o jedzeniu, bo lubię jeść;) Ale narobiłaś mi smaka na maliny! Uwielbiam je:) tak samo jak borówki amerykańskie. Pychotka:)

    ReplyDelete
  42. Bardzo podoba mi sie post tego typu,czasem ludzie mysla,ze jak ktos mieszka w Stanach to ma tzw kokosy i zyje ponad stan:)

    ReplyDelete
  43. Ale mi narobiłaś smaka na borówki.. :(

    ReplyDelete
  44. nieeee no dlaczego zawsze trafiam na takie smaczne posty o jakiejś 12 w nocy! :( uwielbiam te "tematyczne" posty o zyciu w Stanach :))

    ReplyDelete
  45. Outlety organiczne?Zazdroszcze- u mnie w Co nie ma takich wynalazkow.Jest za to jeden sklep organiczny 2 razy drozszy od normalnego i tez nie jest wszystko tam organiczne.Najlepiej smakujace warzywa/owoce sa od farmerow.Zazdroszcze ze masz dostep do polskich produktow.Kabanosy- mniam.Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  46. W Atlancie ceny podobne tez niestety nie mamy sklepow z polska zywnoscia, dzisiaj kupilam te same borowki za 1,60, truskawki za 0,99, ser zolty jest troche tanszy, a maliny i jezyny widzialam za 7$ (cena kosmos) :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja widzialam borowki juz za dolca,ale "kapcie" :(

      Delete
  47. U mnie kg truskawek, borówek kosztuje około 50 zł, czereśnie jeszcze więcej...wszystko to co w Polsce miałam niemal za darmo (mieszkałam na wsi)teraz jest największym rarytasem. Za to dziwactw nie brakuje :) od kilku dni sprzedawane są muffinki - najdroższe na świecie- za ponad 1000 USD :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. wow- drogie te truskawy,ale nic nie zamieni polskich :)

      Delete
  48. lubie takie posty :) ja, mieszkając w Anglii, codziennie chodzę do polskich sklepów, lubię polskie słodycze (szczególnie batony pawełki), polskie mleko, makarony lubella :) a najważniejsze - polskie wędliny! wiejska kiełbaska wędzona, szyneczka mniam, no i oczywiście pieczywo. Jako bonus - polska muzyka, która leci z radia ;) mój wujek mieszka w oakland,ale jakos nigdy go nie pytałam czy kupuje żarcie w polskich sklepach.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oakland? Wow- powiedz wujkowi,ze gratuluje mu odwagi mieszkajac w tym miescie:)

      Delete
    2. mieszka tam prawie 30 lat, nigdy nie narzekał, a coś tam sie dzieje niedobrego?

      Delete
    3. To miasto czarnoskorych i nie jest tam bezpiecznie

      Delete
  49. Uwielbiam posty zakupowe! Haul zywnosciowy!
    I zazdroszcze latwo dostepnej gazowanej wody. Mieszkam obecnie w Alabamie (CHRYSTE!!!) i ostatecznie maz sprezentowal mi syfon ;) Zwykla gazowana woda jest tutaj rzadkoscia.
    Ale jest tu "sklep europejski", w ktorym czasem cos polskiego uda sie wyhaczyc. Ino daty waznosci nalezy sprawdzac...
    Zapisalam sie wlasnie do Ciebie i zaczynam czytac/ogladac. Serdecznie pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Woda gazowana w ogole nie jest popularna w Stanach. Znajdziesz jak w sumie w kazdym sklepie (Sparkling water),ale polowa z nich traci gaz w ciagu 10 minut ;)

      Delete
    2. W Walmarcie ewentualnie mozna Perriera dostac, ale bez szalenstw - nie bede az tyle placic za cholerna wode.
      Kroger zawsze ma wode gazowana, ale tez nie chcialo nam sie raz w tygodniu po wode do Krogera jezdzic. Stad syfon ;) Sprawdza sie super, w dodatku moge sobie regulowac jak bardzo gazowana jest woda. Luksus jak diabli.

      Delete
    3. Oj to macie chyba inne zaopatrzenie. U nas w Walmarcie jest kilka roznych wod mineralnych ( w tym amerykanskie co traca gaz po 5 minutach). Ale z tego co widze otaczaja nas inne sklepy, tutaj np nie ma Kroger :(

      Delete
    4. Po przyjezdzie do Polski skakalam w gore i w dol, jak zobaczylam w koncu ogolnodostepne male butelki wody gazowanej. Okropnie mi brakuje wody gazowanej w knajpach. Ale co kraj, to obyczaj.
      Nie macie Krogera, ale macie na pewno mniej rednekow :)

      Delete
  50. Trader Joe's- najlepszy eksport z Californi w Nowym Jorku. Uwielbiam en sklep, a polksie produkty mniej wiecej tama sama cena jak w NYC

    ReplyDelete
  51. o tyle o ile życie stanów mnie nie interesuje to to był bardzo interesujący post i przeczytałam od dechy do dechy:P myśle, że ceny raczej znośne patrząc na to, ze tam zarabia się trochę lepiej niż u nas;P

    ReplyDelete
  52. Nie ma jak polskie jedzenie!:)

    ReplyDelete
  53. troszke musze sie niezgodzic:) z tym ze w calych Stanach nie ma podatku na jedzenie. w Illinois jest wiec mysle ze to zalezy od stanu.. wiadomo kazdy rzadzi sie swoimi prawami =)

    ReplyDelete
  54. w Canadzie podatek nie jest doliczany tylko do nabialu, do reszty artykulow spozywczych normalnie doliczaja i jest duzo drozej, dla przykladu serek z lososiem Philadelphia kosztuje ok 5$, mozna trafic zesto na promocje 2 za 7$. A jak wyglada sprawa z zakupem alkoholi? Sa dostepne w sklepach typy Costco czy Safeway czy tylko w Liquor Store?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alkohol mozna kupic prawie wszedzie. Duze/male sklepy,ale sa tez duze markety,ktore sprzedaja tylko wino np (Food Maxx)

      Delete
  55. O jakie outlety chodzi? moze tutaj tez odnajde ;) chociaz na ceny w Sprouts nie narzekam, o CRV pierwsze slysze!! gdzie to sie oddaje? spowrotem do sklepu czy na jakis skup? dzieki za info xx

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oddajesz je na skup razem z puszkami,a outlet to np Grocery Outlet :)

      Delete
  56. Az lezka w oku sie kreci, ze u Was borówki amerykanskie w takim pudeleczku sa do pelna, a ja kupowalam w biedronce za 5zł, to była tylko 1/3 zapelniona (tak, tak lezal stosik boróweczek, nie że moje pudeleczko było wybrakowane) czyli prawie NIIIIC, ale potrzebowałam do deseru :( I w ogole swietnie, ze nie masz podatku do jedzenia :) Całkiem fajne zakupy i produkty :) Ja kiedys jadlam solone masło Lurpak i bylo ohydne [przepraszam za sformułowanie, ale było koszmarnie słone!), na szczescie maja tez zwykla wersje :)
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  57. shinybox. pl/ ?ref=468c2eb (wystarczy usunąć spacje między wyrazami).
    Darmowe kosmetyki do testowania już w tym miesiącu. Polecam gorąco. Za nic nie płacisz :)

    https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/339470_332688446814879_1471905246_o.jpg tutaj link do zobaczenia co w tym miesiącu jest dostępne. Nie bój się to nie są wirusy, .jpg znaczy ze zdjęcie. .exe że plik wirusowy, także bez obaw.
    Na dole klik zarejestruj się.

    ReplyDelete
  58. Czesc ! Mieszkam w UK i porownalam dokladnie Twoje ceny do angielskich. Twoje sa jednak drozsze od tych tutaj. Rowniez polskie produkty sa w UK tansze porownujac do Twoich, ale jak ktos wyzej napisal w poscie - malo sklepow z polska zywnoscia - mala konkurencja - wyzsze ceny.
    Pozdrawiam !

    ReplyDelete
  59. Polędwica sopocka, mmmmm :)

    Lubię czytać posty tego typu, a już późniejsze dyskusje w komentarzach to w ogóle bajka. Interesują mnie kraje anglojęzyczne, więc z tym większym zaciekawieniem czytam.

    ReplyDelete
  60. swietny i przydatny post dzieki ) i zapraszam

    ReplyDelete
  61. Bardzo lubię czytać takie posty o codzienności :)
    mhmm borówki pyszności, szkoda że u mnie są dość trudno dostępne..

    ReplyDelete
  62. Widzę, że trochę podobnie jak w UK - owoce jagodowe i sery drooogie :)

    ReplyDelete
  63. Pierwszy raz tu jestem ale fajny blog pozdrawiam kolo Chicago :)

    ReplyDelete
  64. Ja nie wiem, jak to się stało, że dopiero dziś Cię znalazłam :) Gratuluję tak wyjątkowego miejsca! W temacie cen produktów w US - pracowałam w różnych miejscach na świecie- ale tak korzystnych proporcji między zarobkami,a wydatkami na - jedzenie, przyjemności, odzież, kosmetyki - nie spotkałam już nigdzie... Często trafiam na polskie, zupełnie nielogiczne przeliczanie zarobków i cen na złotówki - zamiast tego powinno się uwzględnic siłę nabywczą pieniądza, czyli co mogę kupi za godzinę pracy na przykład :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  65. fajknie ze piszesz o zyciu w USA, ja z UK jestem i fajnie poczytac o roznicach :)

    ReplyDelete
  66. wHOLANDIi mozna wydac za miesiac ok 200 e I wtedy jest wszystko miesko na obiad ziemnaki po 2,5 e za kg zolty ser po 3,5 e jablka po 1,5 e

    ReplyDelete