Sunday, September 16, 2012

Z zycia wziete: USA sytuacja z TAXI

O zgrozo,dzis bedzie brzydki post ;)


Czyli transportacja w moim miescie (Sacramento, Kalifornia). Otoz, nie ma jej w ogole. Jakis czas temu, razem z kolezankami, postanowilysmy wybrac sie do klubu w centrum. Jako,ze zadna z nas nie chciala prowadzic, zadzwonilysmy po taksowke. Prosta sprawa, nie? NIE...

Najpopularniejsza firma w Kalifornii jest Yellow Cab,czyli zolte taksowki z (niby) dobra opinia. Plan byl taki: 
6:15 wieczorem zadzownilam po taksowke i poprosilam o odebranie nas o godzinie 8 wieczorem.
8:05 nie ma taxi, dzwonie raz jeszcze do centrali gdzie kobieta byla bardzo niemila. Powiedziala mi,nikt nie odebral naszego kursu. Za chwile, ozieble, powiedziala,ze bedzie probowac zlapac kogos w naszej okolicy.
8:30 nie ma taxi, dzwonie raz jeszcze do centrali, odebral ktos inny i znowu mi mowia,ze nikt nie odebral naszego kursu, staraja sie kogos zlapac.
9 nie ma taxi, booom- nie moge sie dodzwonic do centrali. Co chwile zaczelo mnie rozlaczac, bylam 8 w kolejce,jak doszlam do 1 pozycji znowu mnie rozlaczylo.
9:30 w dalszym ciagu nie ma taxi (1.5h spoznienia), nagle otrzymuje telefon od kierowcy,ze bedzie za 5 minut. Przyjechal rowno o 10 :|

Oczywiscie jak to na baby przystalo zasypalysmy go gora pytan. Otoz dowiedzialysmy sie,ze tak naprawde oni wcale nie musza odpowiadac na nasz telefon. Jak im pasuje i jest blisko to wpadna,jesli nie to trzeba czekac godzinami,az w koncu ktos znajdzie sie w naszej okolicy. Nigdy sie z czyms takim nie spotkalam mieszkajac w Polsce. 
Rowne dwie godziny czekania na taksowke? 
Czas na zabawe, pomyslalysmy i olalysmy sytuacje- niestety to samo nam sie przytrafilo po imprezie. Na taksowke czekalysmy ponad godzine,gdzie powiedziano nam,ze z tego samego klubu wyszly juz 3 inne taksowki i kolejna jest w drodze (8 blokow dalej). Niestety kierowca dostal (po drodze do nas) "lepsiejszy" kurs i nas olal. 

Nawet w centrum trudno jest zlapac taksowke. To nie Nowy Jork,gdzie jest ich pelno i wystarczy reke podniesc. Metro nie istnieje, pociag nawet nie dojezdza do mojej dzielnicy- gdzies w polowie jest ostatni przystanek. 
Nie ma nocnych autobusow, a przystankow w calym miescie (STOLICY:| ) jest jak na lekarstwo.
Nic dziwnego,ze ludzie po drinkach wsiadaja do samochodow,jak z transportacja jest kiepsko. 
Ciekawa jestem jak to jest w innych miastach/panstwach, czy kierowca musi odpowiedziec na kurs? czy klienci sa olewani?
Dodatkowym minusem bylo to,ze na stronie Yellow Cab napisane jest,ze KAZDY kierowca ma specjalny komputer,ktory przyjmuje karty kredytowe / debetowe. Ja nie nosze gotowki do klubu, ani moje kolezanki. Widac bylo,ze byl zly,ale powiedzial,ze wysadzic nas kolo bankomatu,ale napiwek ma byc wiekszy. No kiuwa,za co?


81 comments:

  1. Oł... Serdeczne współczucia. Szału bym dostała. W Paryżu problemów nie ma. Jest metro, a jak się zepsuje to są autobusy, kolejka RER i autobusy nocne, które jeżdżą dosyć często. No i taksówki, których ja łapać nie umiem, a i mojemu koledze (Francuzowi) ciężko to było zrobić. Jedna wada tego wszystkiego: komunikacja miejska nie jest przystosowana do turystów i ich walizek. A przynajmniej nie jest przystosowana do mojej walizki, która jest zawsze duża i ciężka.
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. A ja wlasnie sie dowiedzialam,ze w moim miescie trzeba im wczesniej powiedziec ile ma sie walizek jak sie jedzie np na lostniko albo robi zakupy,bo wiele razy nie miescily sie,a nie mozna nic pakowac z tylu samochodu- wszystko musi isc do bagaznika. Jesli sie nie zmiesci to kierowca ma prawo zrezygnowac i trzeba szukac kolejnej taxi.

      Delete
    2. Wróciłam właśnie z Paryża,w zeszłym tygodniu trafiłam akurat na poniedziałkowy poranny szczyt....masakra to była jakaś,modliłam się tylko żeby nikt mi samochodu nie przerysował,aczkolwiek jakiś kierowca uderzył w tył mojego samochodu ale na szczęście zatrzymał go hak.
      Paulinko czytając Twój wpis odnoszę wrażenie,że mieszkasz na końcu świata:)
      Ania.

      Delete
    3. Ania we mnie tez babka ostatnio wjechala:(

      Mieszkam w stolicy Kalifornii i taka jest tu "kultura" (nie wiem jak to nazwac),ze ludzie glownie prowadza samochody ;)

      Delete
    4. Aniu - do Paryża samochodem to samobójstwo. ;) Poza regionem Ile-de-France samochód jest niezbędny, ale w Paryżu w życiu. Miałam robić prawko na skuter, ale zastanawiam się czy jest sens, bo i tak stoi się w korkach i tak...

      Delete
  2. Lacze sie w bolu, w Bostonie niestety podobnie jest z taksami, chociaz mamy metro... ale kursuje tylko do 12:30 :/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oho- pytalam znajomych w Chicago i innych miastach to zdania byly podzielone. Jak mieszkalam kolo San Francisco bywalam w miescie prawie codziennie i widzialam sporo taksowek,ale nigdy nie widzialam jak ktos lapal taxi prosto z ulicy

      Delete
  3. jest trzecia w nocy a ja czytam Twoj post o taksówkach i się wpieniam. W moim mieście jest sporo taksówek i w porownaniu do innych miast Polski sa konkurencyjne ceny także mozna się wozić haha ;) Ja zawsze trafiałam na supersympatycznych kierowców :D A raz zdarzyło się że ten sam pan ktory wiozl mnie i kolezanki z wieczoru panienskiego jednej z nich, odbierał nas potem rowniez z jej slubu (za jakies 2 czy 3 tygodnie) :D Innym razem wracałam skąś w nocy i miałam takie kupony na pieczątki, podając ierowcy mowię "zawsze jeżdze z Wami to zapominam podbić i przypominam sobie w domu" a Pan na to podbił mi dwa razy (jakby za 2 kursy i dzieki temu mialam -10 zł z ceny :D) Nie jeżdze czesto, ale mam superfajne wrażenia :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moja kolezanka ma numer bezposredni do jednej z babeczek,ktora jezdzi taksowkami,ale niestety nie jest w pracy codziennie (tylko dorabia) i najczesciej jest po drugiej stronie miasta (przejechanie na nasza strone to jakies 30 minut bez korkow).

      Delete
  4. To ja Ci powiem jak jest w Wawie i moimi ukochanymi taksówkami ele
    dzwonisz, zamawiasz kurs za 10 minut i taxi jest najpóźniej za minut 15, ale też zdarza się, że jest wcześniej..
    Jeżeli nie ma taxi w mojej okolicy to Pani mnie o tym informuje od razu i mówi za ile może być najwcześniej.
    Czasami zdarza się sytuacja, że taxi się spóźnia, ale zawsze wtedy dzwoni do mnie dyspozytorka i co prawda już po czasie (czyli jak zamawiałam na za 10 minut, to ona dzwoni kolejne 10 po czasie, no ale dzwoni!!) i informuje mnie, że jest opóźnienie i taxi będzie za tyle czy tyle..
    A jak kierowca jest na miejscu to dostaje smsa :)))
    Problem z taksówkami odczułam tylko podczas euro, no ale ulice były pozamykane i kierowca po prostu nie mógł się do nas dostać :/
    A co do płatności kartą to w PL też tego nie lubią.. pogadałam sobie z kilkoma kierowcami i wiem dlaczego..
    Często jest tak, że kierowca wyrusza do pracy na pusto bo po prostu nie ma kasy (nie zarabiają jakiegoś majątku) Jak mu ktoś płaci gotówką to ma od razu na benzynę i jedzenie na następny dzień.. z tego tylko jakiś procent (nie wiem dokładnie jaki) oddaje korporacji.. za to jak ktoś płaci kartą to on te pieniądze dostaje dopiero za 1,5 miesiąca i to jeszcze mniejsze te które mu zostają dla niego po płatności gotówką.. Ja oczywiście rozumiem tą sytuację, ale jak nie mam gotówki to nie ma bata, żeby mi którykolwiek odmówił.. zawsze grzecznie pytają czy jest jednak szansa na płatność gotówką bo dopiero zaczynają pracę i są na pusto.. chociaż też nie zdarza mi się to zbyt często ;P
    Wiec jest całkiem ok z tymi taxi w naszym kraju :))) z ich organizacją oczywiście, bo mnie za to irytuje to, że niektórzy taxówkarze powinni iść na jakiś kurs dobrych manier.. ale to już zupełnie inna bajka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. W Olsztynie nigdy nie mialam problemu,a zamawialam czesto czy to z rodzina czy z kolezankami. Czesto taksowki byly wczesniej niz wyznaczony czas i nigdy sie nie spoznilam. W Warszawie i w Lodzi tez nie mialam problemow zwiazanych z taksowkami. Raz tylko (w Lodzi) facet sie spoznil,ale byla to wina osiedla,z ktorego nas odbieral. Byly dwa wjazdy i niestety nie powiedzialam mu,ktory jest blizej mieszkania,w ktorym bylam.

      Jesli chodzi o karty kredytowe to jak najbardziej rozumiem sytuacje zarobkowa i to,ze musza czekac na wyplaty. Bardziej zdenerwowalo mnie to,ze chcial wiekszy napiwek,a bankomat byl zaraz przed klubem i to jakim tonem to do nas powiedzial. Nam odmowil,bo stiwerdzil,ze komputer jest juz dawno wylaczony,a wcale nie byl (widzialysmy na ekranie reklamy).

      Delete
    2. w Szczecinie jest identycznie jak to opisała Pinkoholiczka, z resztą często podróżuję i wszędzie tak jest, może za wyjątkiem mniejszych miast gdzie taksówki przyjeżdżają szybciutko ale za to są droższe.

      Delete
    3. Ja Ci opisałam jak to wygląda u nas.. ale Twój taksówkarz był po prostu burakiem!!
      to on powinien Cie przepraszać za to, że woli gotówkę i nie chcieć żadnego napiwku bo to on zrobił Wam problem.. wy mu robicie przysługę bo płacicie gotówką a on jeszcze odwraca kota ogonem i żąda napiwku?? ten świat spada na psy ;P

      Delete
  5. Straszne! Prawie pół miliona ludzi i nie mieć jak dostać się do domu?!
    Ja mieszkam na Śląsku, spora metropolia, nie powiem. Komunikacja dobrze rozbudowana, w większych miastach nie ma problemu z dostaniem się do domu nawet w środku nocy. Do mnie akurat nie ma kursów nocnych, ale z taksówkami nigdy nikt z moich znajomych/rodziny nie miał problemu. Dzwonimy i już.
    Współczuję tych niedogodności...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mysle,ze to "wina" tego,ze ludzie od lat wielu w Sacramento jezdza samochodami- taki stan:)

      Delete
  6. masakra, w Pl nigdy nie ma problemu z taksówkami (o dziwo)- dzwonisz i w ciągu 5 góra 10 minut musisz lecieć :)muszą mieć dużo zleceń skoro tak olewają klientów ..

    ReplyDelete
  7. Szok , szok , szok !
    Mieszkam w małej miejscowości, a z taksówkami nigdy nie nie ma problemu.
    A nawet w dużych miastach czeka się max 10 minut !:)

    ReplyDelete
  8. SORRY :( W Chicago raczej nie ma problemu chyba ze sie trafi na "zakalec". Malu uzywamy taxi - wolimy samochodem a ja i tak nic nie pije. Ostatnio uzywalismy taxi rok temu na dojazd do i z Ohare ale byl punktualny i mily.
    Trafil Wam sie naprawde "stary zakalec" SORRY girl

    Pozdrawiam Serdecznie XO Iwonka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kolezanka napisala (na yelp) niemily komentarz to dostala email od firmy z kupnem :D

      Delete
  9. aż się w głowie nie mieści o.O czyli coś u nas w Polsce funkcjonuje sprawniej niż w wielkim świecie? też jestem w szoku ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mysle,ze w PL ludzie chca po prostu zarobic ;)

      Delete
    2. To samo sobie pomyślałam! Masakra xD
      W Olszynie nic się nie zmieniło xD Dzwonisz, mówisz, masz za chwile. Jak coś to babeczka informuje, że za ile taxa będzie. Jak dłużej czekasz to dzwonisz i mówisz, że chyba pan się zgubił i zaraz babeczka to namierza i problem rozwiązany. No i funkcjonuje kilka korporacji. Są dwa nocne na największe osiedla więc chyba jest dobrze xD

      Delete
  10. U mnie w Birmingham(UK) nie ma problemu z taxi, do wyboru do koloru. Powszechnie wiadomo ze typowe angielskie taxi sa drozsze wiec jest masa prywatnych korporacji, z ktorych korzystam. Mam jednych sprawdzonych, gdzie jak dzwonie to mnie witaja po imieniu gdyz moj numer jest w bazie, co jest bardzo mile. Zycze mniej przygod z takimi taksowkarzami. Pozdrowionka;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. U nas tez sa prywatne korporacje,ale dopiero po calej sytuacji sprawdzilam- teraz juz wiem:)

      Delete
  11. Masakra. Jak miło, że w Polsce nie ma takich absurdów.

    ReplyDelete
  12. Powiem Ci tak... co do tego, ze taksowkarze i obsluga centrali sa niezbyt mili...Pierwszy raz z amerykanskim taksowkarzem mialam doczynienia w Bostonie. Myslalam, ze w USA, to norma, ze wszedzie sie usmiechaja itp., a tu mi sie jakis mruk trafil, nawet jak mu placilam, to mialam obie rece zajete i najpierw chcialam mu dac banknot 10 dolarowy a pozniej $5, bo tak mi bylo latwiej i podaje mu najpierw ta dziesiatke i mowie "here is 10 $ and..." a on mi przerwal i mowi "It's 14$ !" ozieblym glosem, jakbym go conajmniej wkurzyla lol :P

    Podobna sytuacja z tym, ze nie moglam dostac taxy pod swoj adres tez sie spotkalam - dzwonilam wtedy do chyba 3 czy 4 centrali i wszedzie mi odmawiali, bo chcialam zeby ktos przyjechal na konkretna godzine, albo mowili, ze nie obsluguja mojej miejscowosci albo cos... w koncu sie dodzwonilam gdzies, gdzie jednak znalazl sie taksiarz, przyjechal spozniony, ale dobrze ze zamowilam go GRUBO przed czasem.

    W Polsce nigdy tego problemu nie mialam, a i taryfiarze byli bardziej uprzejmi. Taksa przyjezdzala punktualnie, trayfiarz zagadal, posmial sie itp. nie mam zlych wspomnien, no moze jedynie cena, ale to wszedzie zdzieraja ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No mi kolezanka pisala,ze ma babeczke,ktora czasem ja podwozi i ma do niej prywatny numer. Babka zapierdziela jak strzala po miescie,wszystkich dowozi na czas, sama tez jest na czas,ale niestety nie pracuje codziennie tylko dorabia.

      Delete
    2. Dobry pomysl na wlasny biznes. Mozemy zrobic konkurencje yellow cab :D

      Delete
    3. Tez kiedys o tym myslalam, ale z pewna modyfikacja. Kupic skladany skuterek i ludzi ich wlasnym autem do domu odwozic (skuterek do bagaznika). Ale na chwile obecna chyba nie dam rady imprezowiczow rozwozic :D

      Delete
  13. Ale się zbulwersowałam. To jest jawne chamstwo! Oczywiście największym problemem jest tutaj specyficzna organizacja pracy tych taksówkarzy (w Polsce nie ma takiej opcji, żeby kierowca w drodze do mnie zmienił zdanie i jechał gdzie indziej, nie informując mnie o tym. Jak się dodzwonię do centrali, ktoś przyjmie mój kurs, to już mam zaklepane na mur beton).
    Nie sądziłam, że w USA są takie miasta, w których komunikacja publiczna i taksówki tak bardzo kuleją.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To nie jest tylko jedna rzecz,ktora "kuleje" w USA ;)

      Delete
  14. Witaj Exbebetko!
    Rzeczywiście żenująca sytuacja. Ale jak widać wszędzie rządzi pieniądz...:(((

    ReplyDelete
  15. Nieźle.. przecież to takie duże miasto, kto by pomyślał, że tam ciężko z podstawową funkcją, czyli komunikacją.. gorzej,jak przez takiego taksówkarza, spóźnisz się, np na samolot..

    ReplyDelete
  16. O popatrz, a jak byłam w LA to nie dość, że zadzwoniłam po taksówkę bez problemu, to jeszcze dostawałam smsa, gdzie moja taksówka się już znajduje! ;O podobno są też aplikacje, że widzi się, którędy właśnie jedzie...
    Ale powiem Ci, że generalnie to faktycznie tych taksówek nie jest za wiele, te autobusy nie zawsze wszędzie dojeżdżają, jadą praktycznie "po prostej" a w dalsze zakamarki trzeba już dochodzić na własną rękę... ale cóż, ja byłam na wakacjach, więc wolałam mieć umówionego gościa z taksówki (przewozu osób właściwie) jakimś lincolnem, ale mieć pewność, że przyjedzie... No, tylko tyle, że ja jeździłam daleko, więc mnie taniej to wychodziło po dogadaniu się. :| Ale mieszkańcy mają niezbyt ciekawie...

    ReplyDelete
  17. A myślałam, że to Polska jest na końcu świata. Nigdy bym się nie spodziewała, że w takim kraju jak USA można mieć problem z transportem gdziekolwiek i o jakiejkolwiek godzinie. No ok, może w głębokiej głuszy, na jakiejś farmie w Teksasie, albo na pustyni, ale w centrum miasta? Trochę to dziwne jak na tak wydawałoby się cywilizowany kraj. Ja mieszkam na Śląsku, ale nie w centrum tylko w jednej z bocznych dzielnic Chorzowa. Nigdy mi się nie zdarzyło mieć problemów z taksówką, poza tym zawsze są nocne autobusy czy tramwaje. Nie jeżdżą często, ale jak się wcześniej sprawdzi to nie ma problemu z powrotem o nawet bardzo późnej godzinie. Taksówki niestety są drogie i płacić trzeba zawsze gotówką, ale jak się taksówkę zamówi (co paradoksalnie jest dużo tańsze niż branie taryfy na postoju) to nie ma możliwości aby taxi nie przyjechało. O komunikacji w dużych miastach to w ogóle nie wspomnę.
    U Ciebie najwyraźniej trzeba po prostu jeździć własnym samochodem :) Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  18. Przepraszam, ale muszę:
    Nie "transportacja"!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. a dlaczego? nie ma takiego slowa? :)

      Delete
    2. Komunikacja miejska

      Delete
    3. Lub po prostu transport :)

      Delete
  19. po prosu bym sie wsciekla i wolalabym byc kierowca takiego wieczora niz za kazdym razem przezywac taki stresy... dobrze ze nie pije za bardzo alkoholu, znajomi by mnie cenili n imprezach jako taxi ;-)

    z tym napiwkiem to juz w ogole masakra, jaki to trzeba miec tupet

    ReplyDelete
    Replies
    1. Problem byl w tym,ze klub nie posiadal parkingu. A nie chcialysmy stawiac auta dalej;)

      Delete
  20. Szok! Wspolczuje sytuacji...
    U mnie w Krakowie nigdy nie ma problemu z taksowkami. Raz tylko mialam niemila sytuację przez babkę z centrali, która nie przyjela mojego zgloszenia 2 razy i jeszcze sie upierala, ze wcale tak nie bylo, a czekałam przez nią ponad godzinę na zimnie. Szlag mnie trafiał i myślałam, że już do domu nie wrócę i zamarznę. W końcu po 1.5h przyjechala taksowka i kierowca mi mowil, ze nic z taką wredną babą nie da się zrobić, bo są praktycznie nietykalne...Często korzystam z taksówek i czasami zdarza się, ze babki z centrali są niemiłe, ale żeby takie rzeczy odwalać?

    ReplyDelete
  21. Masakra, współczuję... Mnie by dawno po drodze nerwy wysiadły i pewnie nie poszłabym w ogóle do tego klubu... :/ W Polsce może z taksówkami jest nieco lepiej, za to ceny jak za limuzynę z prywatnym szoferem...

    ReplyDelete
  22. Wohoo ja bym im chyba na drugi dzień skargę napisała. Taksówkami na co dzień nie jeżdżę, u mnie w miasteczku jest jedna :) Do miasta, w którym studiuje jade sobie autobusem jedyne 40 minut (15 km mam), jak coś potrzebuje to z ojcem w auto i jedziemy ;) Jak pojechałam do Łodzi na koncert to wiadomo miasta nie znasz to lepiej taryfe. Miała mało czasu żeby zdążyć na koncert więc z PKSu pobiegłam do taksówki i do hotelu zostawić rzeczy i pod halę. Pan taksówkarz bardzo miły, uprzejmy i poczekał pod hotelem. Oczywiście dostał napiwek, ale wydał mi na szatnię, żebym miała, bo oczywiście zero drobnych w kieszeni :) Po koncercie już większą 4 osobową grupą znalazłyśmy sobie Przewóz Osób, o wiele taniej niż taksówka. I tak już się woziłyśmy po Łodzi tym przewozem. Grosze nas 4 to kosztowało. Jak wracałam już do domu (pks jakaś 7 rano) też sobie zadzwoniłam po Przewóz jak już z pokoju wychodziłam i poszłam do recepcji wyszłam przed hotel i czekałam może 5 minut, mimo tak wczesnej pory nie było problemu. Ba! Nawet w środku nocy nie było problemu, bo jak koncert się skończył to była dobra 1 w nocy zanim się wytoczyłyśmy spod hali, potem na miasto coś zjeść i jakaś 4 w nocy dzwoniłyśmy po Przewóz. Wszyscy panowie kierowcy mili, znosili nasze wydzieranie sie do siebie, dziwne ciuchy bo koncert pt. Neon night ahahahaha i ogólnie żadnego problemu nie miałam. Ale nie wiem jak w innych miastach :)

    ReplyDelete
  23. O matko, ale cyrk. Ja z taksówką miewam problem tylko w sylwestra ;)

    ReplyDelete
  24. Czytam i nie dowierzam! A niby to taki wysokorozwinięty kraj! O mamo!
    Przysięgam, że już nigdy nie będę narzekała na polskie taxi, autobusy czy pociągi (chociaż tu zdarzyło mi się jechać z 11 godzinnym opóźnieniem - tak te opóźnienie pociąg zrobił "w drodze" jak już w nim siedziałam). Podziwiam ze mega cierpliwość i zimną krew w takiej sytuacji.

    ReplyDelete
  25. Ja dzisiaj mialam taka niemila sytuacje ale z telefonia komorkowa..... Szkoda gadac a taksowkami nie jezdze bo ceny mnie morduja....

    ReplyDelete
  26. Jestem z lekka zszokowana, zawsze sądziłam, że większe miasta w Stanach zalewają taksówki, centrum NYC zawsze kojarzyło mi się z żółtymi potokami na ulicach. W Polsce z kolei odwrotnie - na jednego klienta przypada taka wielość chętnych taksówek, że taksówkarze organizują kolejki, a dzień i tak im upływa na słuchaniu radia,paleniu papierosków i pogaduchach z towarzyszami 'niedoli';)

    ReplyDelete
  27. To jest idiotyczne, że oni robią tak na prawdę łaskę że przyjadą..przecież od tego są! No wiem że benzyna droga, no ale bez jaj! Tym to mnie zamurowałaś! Oo

    ReplyDelete
  28. Nie mam doswiadczenia z taksowkami ponad to, ze wiem, ze sa. Mieszkam na prawdziwym zadupiu i z transportem jest tu rowniez koszmarnie. Autobusy niby sa, ale...zeby taki zlapac trzeba sie najpierw dostac na przystanek (przystanki rozsiane sa znacznie rzadziej niz w Polsce), a chodzenie tutaj pieszo niestety laczy sie z tym, ze pare aut sie zatrzyma, zeby kierowca mogl spytac "ile?". Nie lubie jezdzic nigdzie w weekendy, bo wiem, ze drogi sa pelne pijanych kierowcow. Zapytalam meza o te taksowki - twierdzi, ze zamawial i nie mial problemu, ale on tutejszy jest ;)

    ReplyDelete
  29. o masakra!!! Ja to bym mu chyba nie wiem co zrobila :D:d:d hahah albo w sumie strach cos mu robic bo by wysadzil w lesie i radz sobie sama :D

    ReplyDelete
  30. no nie a o "waszych" taksówkach myślałam tak dobrze

    ReplyDelete
  31. Ja bym się wściekła, bo to przesada.. Ani przepraszam, ani nic.. Dobrze, że u nas tak nie ma:)

    ReplyDelete
  32. Nie no mega przerąbane - dosłownie. W Polsce nie ma czegoś takiego. Po pierwsze masz nocną komunikację publiczną max co godzinę, po drugie taksówek od zarąbania. Na wypad na miasto zawsze się jedzie komunikacją miejską, a potem to zależy o której się wraca, jaki jest stan zmęczenia bądź upojenia. Nie znam nikogo kto jedzie się pobawić samochodem.

    ReplyDelete
  33. Ciekawa sprawa..z komunikacją to Ty nie masz wesoło,ale no bez przesady żeby czekać 2 h!
    Moje najdłuższe czekanie wynosiło 1 godzine.

    ReplyDelete
  34. omfg....u mnie czekam 10min i jest a jeśli coś się przedłuża to dzwonią, powiadamiają.Jak jest już na miejscu puszczają sygnał.
    Co do Twojej sytuacji no współczuję, ale ja bym nie zapłaciła w końcu, bym się tak zdenerwowała, że szkoda gadać.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  35. Nie wiem jak jest z taksówkami w Chiacago bo jestem 2 miesiące, jak mieszkałam na przedmieściach miałam problem z autobusem. Bliżej centrum na szczęście jeżdżą autobusy również te nocne oraz kolejka

    ReplyDelete
  36. matko i córko, jaka maniana.. chyba bym się mocno zdenerwowała!

    ReplyDelete
  37. Mieszkam raczej w malym miasteczku w Colorado.U nas kursuja zielone taksowki.Zamawialam kilka razy i jak na razie problemu nie bylo,zwykle spozniaja sie kilka minut ale zawsze przyjezdzaja.Co do komunikacji,u mnie kursuja autobusy do 8 wieczorem.Czasem korzystam bo jeszcze prawka nie mam:)

    ReplyDelete
  38. w Paris z taksowkami nie jes ta zle,al juz 3km po Paryzem to jest katastrofa kiedys znajomi czekali 2,5 godziny....

    ReplyDelete
  39. ale jaja :) tego to bym się po Kalifornii nie spodziewała :) ciekawe czy tak jesy tylko u was, w Sacramento czy w całym stanie można napotkać takie trodności...ja jestem w szoku

    ReplyDelete
  40. I to jest powod zeby zaglosowac na obame, tutaj wszystko jest prywatne taksowki , baseny,karetki itd. USA dawno nie jest takimmocarstwem jak bylo ! Republikanie to bez serca typki myslacy tylko o sobie.

    ReplyDelete
  41. Dlaczego nie zadzwonilyscie po inna taksowke ??

    ReplyDelete
  42. O jacie! Ale masakra! Współczuję takiego "profesjonalizmu". Ja najbardziej na świecie nienawidzę spóźnialstwa, wiec.... ;)))

    ReplyDelete
  43. Oglądam od jakiegoś czasu Twoje starsze filmiki i nie wiem dlaczego ale byłam pewna, że mieszkasz w UK hihi... bądź co bądź jestes świetna ;-) mam jeszcze tylko pytanko odnośnie Maca w USA, jest duzo tanszy niz w Polsce po przeliczeniu na zł ? Pozdrawiam gorąco ;-)

    ReplyDelete
  44. Mam nadzieję że chociaż impreza się udałą;)

    ReplyDelete
  45. O mamo. A ja myślałam, że 20 minut oczekiwania na taksę to dużo.

    ReplyDelete
  46. Faktycznie niezly numer, bylam juz wielu krajach swiata ale z czyms takim sie nie spotkalam!! Masakra!!

    ReplyDelete
  47. Śliczny blog :))
    Obserwujemy ?
    king-stonn.blogspot.com

    ReplyDelete
  48. No to nieźle... Ale aż wkurzające, że mają do tego taki olewczy stosunek :/

    ReplyDelete
  49. Kochana czy Twój sklep internetowy jeszcze istnieje?

    ReplyDelete
  50. Też bym się zdenerwowała na Twoim miejscu, dwie godziny to strasznie długo, gdy jest się gotowym do wyjścia a trzeba czekać

    ReplyDelete
  51. Hej :)
    mam do Ciebie prośbę, proszę napisz do mnie bo nie mogę nigdzie znaleźć Twojego meila a chodzi o zakup czegoś w stanach i byłabym wdzięczna za Twoją pomoc :)

    I oczywiście jeżeli będziesz potrzebowała coś z Polski to służę pomocą :*

    mój meil kamusia@onet.eu

    Buziaki :*

    ReplyDelete
  52. Nie mogę nie zacytować stosownego fragmentu z "Dziennika Bridget Jones":
    -W tym momencie zadzwonił telefon. Było to radio taxi, które dziewczyny zamówiły pół godziny wcześniej, z informacją, że na Landbroke Grove był okropny karambol, a w dodatku wszystkie ich wozy wyleciały w powietrze i nie przyjadą wcześniej niż za trzy godziny.
    :D
    Mnie ostatnio znów zaskoczyła znana korporacja (poprzednio w radio-taxi zadziwili mnie parę lat wcześniej, gdy od razu pytali czy na moją ulicę). Najpierw zgłasza się automatyczne nagranie proponujące przyjazd taxi pod mój dom w najszybszym czasie - przeciętnie 7 minut, jak chcę na później to mogę zaczekać na operatora. Potem przychodzi SMS że już czekają :)

    ReplyDelete
  53. Witaj Paulina, mam Ciebie w zakładkach i codziennie sprawdzam czy coś dodałaś i ubolewam, że niestety nie...
    Bardzo lubiłam Ciebie oglądać i życzyłabym sobie takiej koleżanki - normalnej, prawdziwej.
    ja żyję w Londynie i nie mam żadnej, dokładnie ani jednej koleżanki...
    Wszyscy gdzieś się zamykają, uciekają, udają kogoś innego i żyją w tajemnicy jakiejś.

    PS mam chłopaka, i nie jestem pijaczką czy palaczką która chce tylko pożyczać pieniądze albo fajki ale za to ja trafiam tylko na takie "przyjaciółki".

    ReplyDelete
  54. łap babeczkę :* http://kosmetycznaodyseja.blogspot.com/2012/10/babeczki-w-don.html

    ReplyDelete
  55. Ładna jazda...

    U nas podjeżdzają do każdego, chociaż w Warszawie na postoju koło dworca centralnego już różne cyrki są, jak mały kurs np 3-4 kilometry to najchętniej by spławili:P Czekają tylko na mało obeznanych ludzi żeby ich poobwozić trasą 2 razy dłuższą...

    Ale ogólna sytuacja 100 razy lepsza niż u Ciebie, o ile się uważa żeby wsiąść do taxi a nie 'taki' po 50 zł za kilometr.

    ReplyDelete
  56. Pauli, to ja Ci opowiem inną historię związaną z taksówkami i imprezami ;-). Jakiś czas temu pracowałam jako fotografka w jednym klubie na Śląsku. Pewnego dnia na imprezę przyszły cztery koleżanki - trzy taki papużki nierozłączki i jedna jakby z innej bajki trochę. Ciągle gdzieś się pałętała za nimi, nie bardzo umiała złapać z tą trójką kontakt. W końcu, kompletnie zalana, wylądowała w toalecie męskiej w bliżej nieznanym celu ;-), więc jej koleżanki postanowiły wysłać ją do domu. Zamówiły taksówkę, przyjechała, ale kierowca widząc w jakim stanie jest dziewczyna powiedział, że muszą zapłacić teraz. Trzy papużki stwierdziły, że nie mają pieniędzy, więc taksówkach musi coś wymyślić. Normalny człowiek klepnąłby się w głowę i zwiał, a co zrobił pan kierowca? Klepnął pijaną panienkę w tyłek i wsadzając ją do taksówki powiedział, że "załatwią to sobie sam na sam". Ochrona słyszała i nie zareagowała. Ja zanim zdążyłam wyskoczyć za nią z klubu, to już odjechali. Koleżanki jeszcze przez kilkadziesiąt minut świetnie się bawiły opowiadając sobie to.... Nie ma to jak fajna impreza z fajnymi koleżankami. Do dzisiaj zastanawiam się czy ta laska trafiła do domu.

    ReplyDelete