Thursday, July 31, 2014

HIT: Ren Cleansing Balm i Bumble&Bumble BB Prep Spray

Jako 100%-owa baba,która jara sie dobrym kosmetykiem, przybiegam (dosłownie) do Was z moimi odkryciami. Na przełomie ostatnich miesięcy w mojej pielęgnacji (zarówno twarzy jak i włosów) pozmieniało sie wiele. A najlepsze w tym zamieszaniu jest to,ze zmiany wyszły mi na dobre. Muszę sie z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami na temat kilku, dość kultowych moim zdaniem, umilaczy mej pielęgnacji.

Demakijaż. No co to jest? Coś ma mi zmyc cały ten ochłap z twarzy w miarę szybko i efektownie. Tyle w demakijażu. Błąd! 
Dla mnie ten czas to czas relaksu. I jesli nie ogole nóg wieczorem (zrobię to rano) to tak nigdy nie pójdę do łóżka w masce czyt makijaż. Zmycie całego dnia z mojej twarzy to przyjemność, dlatego lubie wykonywać ja dokładnie, powoli i używac przy tym czegoś co ma na nią dobry wpływ. 
Padlo na Ren Rosa Centifolia: Purity Cleansing Balm. 
Myśle sobie: drogie to, pewnie śmierdzi różami i jest zbyt bogate. Klikne go jak będzie okazja/promocja. I tak tez sie stało, ciekawość dała za wygrana, a ja po kilku dniach miałam juz w ręku moj balsam z ebay za $30. Regularna cena to ok $50 plus podatek za 150ml. 
Jak dobrze,ze to zrobiłam. Bez jaj dziewczyny, to jest jeden z lepszych produktów do zmywania makijażu jaki miałam.
Aksamitny, bogaty i dobrze nawilżający. Podkład rozpuszcza w sekundy. Zazwyczaj wykonuje nim masaż ok 1-2 minuty,a potem wszystko zmywam woda. Uczucie po jest niezwykle miłe. Aż by sie chciało napisać "milusie",ale mi juz chyba nie wypada? ;)
W każdym razie lubie sie nim miziac i nie szukam zastępcy, bo i po co? If it ain't broken don't fix it :)



Przy codziennym używaniu starcza mi spokojnie na 3 miesiące.
Patrząc na skład miałam pewne wątpliwości: cera tłusta i oczyszczanie olejami? Nie bójcie sie. Po całym zużytym opakowaniu moge Wam powiedzieć,ze skóra lekko sie zmienia. Na plus.
Jest miękka, rozświetlona ,a ja nie widzę np zapchania czy wyprysków po użyciu.
Pasta/maselko mimo swojej gestej konsystencji roztapia sie stosunkowo szybko. Nie czuc jej ciezkosci na twarzy.


Drugim umilaczem, tym razem do wlosow, jest spray firmy Bumble and Bumble o nazwie BB Prep. Jest to mieszanka ekstraktow ziolowych jak i witamin. W skladzie mozemy zobaczyc algi, ekstrakty z wodorostow, chmielu i rozmarynu.
Producent zapewnia o roznorodnosci tego eliksiru. Chroni nasz skalp, pomaga rozwijac sie produktom do stylizacji, a takze w rozczesywaniu wlosow i najwazniejsze to nawilza bez obciazania.


Za 250ml musimy zaplacic $21 plus podatek,ale dostepne sa tez mini wersje po 60ml na ebay za pare dolarow. 
W moim zyciu probowalam juz wielu odzywek bez splukiwania. Drozszych i tanszych,ale jakos zawsze widzialam gdzies minusy. A to cena, a to totalny brak dzialania czy oklap/tluszcz na glowie.
Kupilam zatem mini wersje BB Prime z ciekawosci, zuzylam cala i polecialam po pelnowymiarowa butle. Produkt jest solidny.
Dziala, dziala i jeszcze raz dziala. 
Wlosy sa latwe w rozczesaniu, miekkie i lekkie. Nie czuje tez lepkosci, wrecz przeciwnie czuje nawilzenie.
Zyje w bardzo goracym klimacie gdzie 40stopniowy upal bardzo zle wplywa na kondycje moich wlosow. Sa przesuszone na maxa. Walcze z tym uzywajac BB Prime i widze efekty. Wlosy nie pusza sie tak jak wczesniej. Aplikuje go na lekko mokre wlosy, a czesto (przed wyjsciem) pryskam nim jeszcze raz na sucho. Zapach jest przyjemny,ale ciezko mi go opisac. Niby to ziola,ale ja czuje cos "plazowego", cos zwiazanego z woda.
Nie wypowiem sie w kwestii wydajnosci, na chwile obecna, ze wzgledu na to,ze ktos mi go wiecznie podkrada :)

To tyle w dzisiejszej notce. Mam nadzieje,ze ktos sie skusi na jeden z tych produktow i bedzie tak samo zadowolony jak ja. Dajcie koniecznie znac czy w tym miesiacu wpadlyscie na cos bardzo dobrego. Chetnie poczytam.



**Produkt zakupiony za moje wlasne monety :)



Sunday, July 27, 2014

NYX Eyebrow gel - nowosc od NYX

Ha! Pewnie Was zdziwila nowa notka na moim blogu,co? Przyznac sie :)
Jeszcze raz dziekuje za Wasze prywatne wiadomosci. Powoli wracam i obiecuje,ze zostane tu na tyle na ile pozwoli mi moje wlasne sumienie i chec/mozliwosc  prowadzenia "wolnego" od wszystkiego bloga. 

Pojawila sie na rynku przyjemna dla portfela opcja. Wszyscy juz pewnie wiedza o slynnej farbce do brwi MUFE Aqua Brow czy o pomadkach od Anastasia. A juz zapewne wiemy,ze sa to produkty drozsze i ciezko dostepne w Polsce (mowie o Anastasia). Dlatego mam nadzieje,ze NYX wprowadzi owe farbki do Europy,gdyz sa tanie.
Dzisiejsza notka bedzie zapoznaniem z produktem i moimi pierwszymi wrazeniami. Jak tylko wyrobie sobie o nich 100% zdanie,wroce do Was z postem,brwiami i porownaniem. 


Mysle,ze ogolny opis mozemy pominac. Zamiar jest ten sam. Dobrze napigmentowany zel/farbka o dosc gestej konsystencji do wypelniania/modelowania brwi. I, tak- wcale nie jestem osoba,ktora musi i chce miec brwi perfekcyjne czy przerysowane,ale ostatnio wzielo mnie na eksperymenty. Raz chce miec grubsze i niesforne, a czasem zupelnie na odwrot, chce zeby wygladaly pieknie dopracowane. I tu wlasnie narodzil sie pomysl w mojej glowie na znalezienie tanszego produktu. Uwielbiam kredke BrowWizz z Anastasia i jest moim numerem 1, do tego mam jeszcze pomadke Anastasia,a a takze Benefit GimmeBrow. Trzymam sie tego zestawu,ale boje sie,ze pomadka mi wyschnie dosc szybko,biorac pod uwage to,ze perfekcyjnych brwi chce mi sie raz na jakis czas. NYX wpasowal sie cenowo idealnie. 


Farbka dostepna jest w 5 odcieniach:
Blonde: odcien najjasniejszej szarosci
Chocolate: odcien brazu,ale z czerwonym pigmentem
Brunette: odcien brazu z szarym pigmentem
Espresso: odcien ciemnego brazu
Black: odcien czarnego brazu

Kazda tubka ma 10ml i kosztuje $7 plus podatek. Producent zapewnia o niezwykle lekkiej konsystencji,a takze o wodoodpornosci. 



Powinnam rowniez zaznaczyc,ze farbki nie przychodza do nas z zadnym pedzlem. 



Od lewej: 01,02 i 03


Ze wzgledu na niska cene wybralam 3 kolory. Srodkowy czyli 02 kompletnie odpada w moim przypadku. Jest zbyt cieply. Ale 01 i 03 sa idealne razem. Mieszajac je ze soba otrzymuje jeden z lepszych kolorow jakie mialam dotychczas.
Jedyny problem jaki mam z nimi to to,ze konsystencja koloru Brunette jest nieco bardziej plynna? Nie mam pojecia dlaczego pozostale dwa sa dosc kremowe.
To tyle- za krotko sie z nimi bawie,aby moc napisac Wam wiecej na chwile obecna. Pobawie sie i odezwe sie za pare dni.
Kto zainteresowany?

**Produkt zakupiony za moje wlasne monety :)

Tuesday, March 18, 2014

Dark lip? Urban Decay Revolution lipstick "Shame"

Macie takie napady "trendowe",ze jak juz Was wezmie to nie dacie sobie spokoju,az ulegniecie pokusie i kupicie dany produkt?

Mnie trzyma juz miesiac. Jestem oczarowana ciemnymi ustami, koniec kropka. Zdaje sobie sprawe,ze zbliza sie lato, ze nie wypada, nie wszyscy lubia i latwo przsadzic,ale musialam sprobowac, no musialam!

Dzis przedstawie Wam jedna ze szminek zakupionych calkiem niedawno.
Mowa o najnowszych szminkach firmy Urban Decay o nazwei Revolution lipstick. Czy radykalnie zmienily moje zycie kosmetyczne? Hmmm..

Seria Revolution zostala przedstawiona nam pare miesiecy temu. Producent zapewnia,ze ta linia to polaczenia wszystkiego co dla naszych ust nawazniejsze i tego co sprawia,ze wygladaja dobrze. Podobno pigmenty sa ze soba tak pomieszane,ze wszystkie odcienie maja pracowac z kazdym odcieniem skory.
Sa przede wszystkim kremowa, trwale, nawilzajace i pielegnujace nasze usta. Do wyboru mamy,az 23 kolory z czego 3 sa dostepne tylko na stronie UD. Wybralam najciemniejszy,a jego nazwa to SHAME. 

2.8g kosztuje $22



Sam odcien przypomina nieco ciemniejsza sliwke/jagode.
Podton jest niebieski.
I tak, musze sie zgodzic w kwestii formuly z producentem. Jest swietna: mega kremowa, jak maslo, latwa podczas aplikacji, a takze nie wysusza ust. Nie jestem tylko pewna jej trwalosci. Tzn trzyma sie na ustach dlugo, nawet po posilkach, ale schodzi w niektrych miejscach i trzeba ja delikatnie zaaplikowac raz jeszcze. 
Jestem przekonana,ze w moje rece wpadnie jeszcze jeden kolor,ale nie moge sie zdecydowac. Ogolnie to chcialabym wiekszosc z nich, poniewaz dawno juz nie mialam w rekach dobrej szminki w dobrej cenie. Wiem,ze $22 to tez nie jest malo,ale w porownaniu do Chanel czy Tom Ford to jest jednak taniej.
Jestem naprawde pod wrazeniem. Produkt na ustach wyglada dobrze. Pigmentacja na wysokim poziomie, lekkosc, brak lepkosci, sciagania czy wysuszania daje komfort i sprawia,ze w ogole nie mysle o tym,ze mam ja na ustach.
Wykonczenie jest satynowe, nie matowe,ale tez nie blyszczykowe. 


Opakowanie jest ciezkie i dobrze wykonane. Lubie takie :) 



Co myslicie? Jestem zdecydowanie na TAK- kupilam juz kolejne dwa ciemne odcienie. Checie zobaczyc? :) 






Wednesday, March 5, 2014

Dior Instant Gentle Cleansing oil- olejek do zmywania makijazu

Dior ma w swojej ofercie olejek do demakijazu na bazie ekstraktow z lilii,ktory mozemy uzywac na sucho jak i na mokro. Podjaralam sie tym faktem i opiniami na internetach,ale niestety kolorowo nie bylo.
Mialam wersje podrozna czyli 15 ml i bardzo sie ciesze,ze nie kupilam tego produktu na slepo. Jego standardowe opakowanie ma wygodna pompke i kosztuje ok $35 za 200ml.
Producent zapewnia,ze olej jest przeznaczony do kazdego rodzaju skory. Nie przesuszy,ani nie zapcha. Musze zaznaczyc,ze alkohol jest na niepokojaco wysokiej pozycji. Osoby o delikatnej skorze moglby wyczuc to bez problemu,a takze jego zapach moze niektorym przeszkadzac.

Pelna nazwa:  Huile Douceur Demaquillante Express 


Olejek jest nieco bardziej tresciwy niz standardowe olejki i ma przyjemny kwiatowy zapach,a do tego NIE pozostawia tlustej powloki ani na twarzy ani na oczach. Na tym jego zalety sie koncza. 
Produkt niestety slabo radzi sobie z demakijazem oczu, pozostawia resztki ciemniejszych produktow, na rzesach, a w zasadzie u nasady rzes mozna zauwazyc pozostalosci tuszu o rzes. No nie za taka cene, prosze Panstwa. 
Ponadto piekly mnie po nim oczy,a to jest dyskwalifikacja po calosci.

Jesli chodzi o twarz to bylo lepiej. 3/4 krople wystarczyly na pelny demakijaz. W polaczeniu ze szczotka Clarisonic byl w stanie zmyc nawet ciezszy podklad z twarzy. Nie czulam sciagnietej skory,ani nie zauwazylam zapchania, a obserwowalam bacznie :) Na twarz zuzylam cala butelke i nie powroce do niego z powodu takiego,ze szukam olejku,ktory swietnie sprawdzi sie przede wszystkich na moich oczach. Do oczyszczania skory pod prysznicem wole zele,ktore lacza sie z woda i zmywaja wszystko. 



Tutaj syf po podwojnym uzyciu olejku. Jak widac on nie rozpuszcza zbyt dobrze,a jedyne co to rozmywa.
Wydaje mi sie,ze o wiele lepiej dziala z pomoca czegos. Np szczotki Clarisonic czy cieplej szmatki muslinowej.


Jestem na nie :(

Tuesday, February 4, 2014

Drogeryjne nowowsci w mojej kosmetyczce

Dawno nie robilam zakupow w drogerii. Ogolnie, dawno nie kupilam nic nowego czy to z drogerii czy np Sephory. Moze nie tyle co nic, a pojedyncze grzechy pojawialy sie u mnie sporadycznie. Nie podobaja mi sie kolekcje wiosenne, mam totalny przesyt i zyje mi sie dobrze.

Zdobycze,ktore Wam pokaze byly jak najbardziej przemyslane. Gdzies cos uslyszalam i sie napalilam. 
Nie pokaze Wam jednej z nowszych rzeczy,dlatego,ze zostawilam ja u mamy, ale w filmiku po weekendzie bedzie test na zywo i tam bedziecie mogly zobaczyc ten puder. 


Zaczne moze od korektora. W tym momencie mam 2 korektory,ktore lubie i oba sa z Maybelline. Mineralny juz mi sie konczy, a Age Rewind ma rozwalone opakowanie i nic nie moge z niego juz wycisnac. Jako,ze mam wieczna znizke w Sephorze pomyslalam,ze tam zakupie cos co wpadnie mi w rece. I tak od Lancome po Marc Jacobs. Oczywiscie zapomnialam zaznaczyc,ze szukalam korektora lekkiego o rozswietlajacym dzialaniu. Nic nie wybralam,a wieczorem ogladalam filmiki dziewczyn i tam widzialam slynny (juz) korektor znowu z Maybelline z serii FIT ME. 
Slyszalam o nim wiele dobrego, jest to typowy korektor do rozswietlania cery na zasadzie kontur bronzerem i rozswietlanie czola, nosa, brody i tradycyjnie oczu.
Dodam,ze korektor nie posiada woskow, olejkow, ani talku. 
To bylo jedno z wiekszych pozytywnych zaskoczen tego roku. Mam o nim nieco inne zdanie niz dziewczyny z YT,ale zbyt krotko go testuje na pelniejsze recenzje. 

Koszt ok $7 i do wyboru mamy 6 odcieni, z czego moj jest najjasniejszy.
Pojemnosc 6.8ml



Drugim gadzetem jest (dla mnie) zupelna nowa forma gruntowania makijazu, czyli Cover Girl True Magic Skin Perfector. Jest to ciekawa technologia,ktora moim zdaniem jest prasowana wersja silikonowego primera do twarzy,ale majaca o jedno zastosowanie wiecej, a mianowicie: dziala jako puder wykanczajacy nasz makijaz, a takze jako puder matujacy.  
Konsystencja jest nieco mokra. W dotyku przypomina silikonowy primer (poslizg). 
Z tego co wiem kilka firm ma tego typu produkty. Jeden ze slynniejszych to Face Defender z Mally, Avon ma cos podobnego i kilka innych znanych marek.
Sklad slaby, mozna go rowniez nakladac tylko w celach zmatowienia twarzy jesli np nie uzywamy podkladu.
Testuje i nic wiecej Wam jeszcze nie powiem. 
Cena ok $8 za 7.7g - fajnie,ze wazny jest,az 30 miesiecy 


Ostatnia rzecz ze zdjecia na gorze to roz z najnowszej kolekcji Maybelline.
Master Glaze Glisten Blush to jedna z niewielu opcji kremowych rozy w sztyfcie dostepnych w amerkanskiej drogerii. Wybralam kolor Pink Fever,ktory jest najbardziej rozowym odcieniem z calej gamy. Chcialabym,zeby pojawilo sie wiecej kolorow, gdyz uwazam,ze produkt jest dobry. Konsystencja jest swietna. Ni to krem ni to zel. Cos pomiedzy, a to pozwala na szybkie i bezproblemowe blendowanie. 
Roze posiadaja w sobie delikatne perly,ktore odbijaja swiatlo na naszej twarzy. Nie sa to wyczuwalne na skorze drobinki brokatu. Po blendowaniu na policzku widac lekkie rozswietlenie i tzw "sheen". 
Cena ok $8 za 6.8g
Roze sa na bazie masla shea.
Wiecej napisze juz niedlugo


Ostatnie dwie rzeczy to kredki jumbo do ust z firmy Wet N Wild. Dorwalam je na promocji 2za1. 
Pelna nazwa to Megaslicks Balm Stain.
Ich regularna cena to $2-$3 za sztuke.
Odcien bezu przelamany jest lekkim perlowym rozem to Pinky Promise
Roz to Stiff Pink i ma podbicie niebieskie

Nie mam jeszcze o nich zdania



Tutaj cala kolekcja (credit to vampyvarnish)


Jak widzicie jest tego malo :) w dalszym ciagu stosuje zasade "kupilam-oddaje cos z kosmetyczki" i tym razem tez pozbylam sie 6 rzeczy,ktore niestety poszly do kosza. Byly to w wiekszosci produkty,ktore dotykaja oczu, a takimi nie lubie sie dzielic z wiadomych wzgledow :)

Saturday, December 28, 2013

Bath&Body Works roczna wyprzedaz-zakupy

Nadeszla chwila mega przecen poswiatecznych. W prawie kazdym sklepie w centrum handlowym dzialo sie sporo. Od sporych znizek,do gratisow/upominkow, po ciekawe oferty. 
Jak co roku wybralam sie do BBW, a tam czekala na mnie niezla promocja -50,75% na wybrane rzeczy. Promocja obejmowala naprawde duzo rzeczy (prawie pol sklepu), swiece, zapachy do domu, wtyczki,zele pod prysznic, zele do rak, balsamy, lotiony,miniatury i mgielki. Dobrze,ze wyladowalam tam pierwszego dnia. Podejrzewam,ze nastepnego wybor bylby juz mocno okrojony. Zakupy nie byly przejmne,ale z tym sie liczylam. Sporo osob, sporo zamieszania i ciezko byloby sie skupic.
Wolalabym zrobic je online,ale chcialam dwie swiece,ktore musialam poniuchac przed zakupem. 
Dodatkowo BBW dalo tez kupon na $10 off przy zakupach na $40. Myslalam,ze go nie wykorzystam,ale mama chciala mgielke,ktora byla w normalnej cenie, a to pomoglo.
Skusilam sie na kilka rzeczy,a to dlatego,ze niektore z nich to zapachy typowo sezonowe i wroca dopiero za rok.
Z tego co uslyszalam zaraz przy kasie, sprzedawca uwzglednil kilku dziewczynom dwa kupony na raz. Nie dosc,ze wszystko bylo -75%, dostaly jeszcze -$10 i na sam koniec mialy kupon na telefonie,ktory dzialal tylko online -20%- warto czasem zapytac ;)

Za swoje zakupy z kuponem i po przecenie zaplacilam $45 zamiast ok $120 :)


Polowa jak nie wiecej swiec byla juz wykupiona- wcale sie nie dziwie. Ich normalna cena to $20, a podczas wyprzedazy mozna bylo je zakupic za $8 za sztuke (duze swiece).


Kolejka wyszla,az za sklep- niestety,ale dzialala tylko jedna kasa przez pierwsze 10 minut, pozniej rozdzielili kolejke i wszystko poszlo gladko.


Jak pisalam wczesniej bardzo chcialam sprobowac dwie swiece. Jedna z nich byla juz wykupiona, swiateczne jablko. Uwazam,ze zapachy jablkowe z BBW sa naprawde swietne. Mam swiece z jesiennej kolekcji, pianke do mycia rak, zel antybakteryjny i zel peelingujacy. Wszystkie intensywnie pachna, zapach jest naturalny, delikatny,ale wciaz wyczuwalny. Niestety zamiast jej wybralam cos za czym nigdy bym raczej nie poszla. Mieta i czekolada-jeszcze jej nie odpalilam, wiec duzo Wam o niej nie powiem. Ale moim zdaniem jest w niej wiecej czekolady. Mieta jest subtelna, co mi odpowiada.
Druga swiece,ktora chcialam przetestowac byl zapach Red Velvet Cupcake- juz Wam mowie. JEST MIAZGA. Polaczenie babeczki red velvet z wanilia. Odpalilam ja tego samego dnia i do tej pory stoi w mojej sypialni. Niezwykle slodki zapach,ale tez nie powoduje migreny. Z tego co widzialam na stronie BBW kilka osob pisalo,ze smierdzi spalonym ciastem- ja tego nie czuje. Ale wiadomo z zapachami jest jak z dupa. Kazdy lubi co innego, kazdy ma inne preferencje. 



Kolejne produkty,ktore lubie testowac  to zele pod prysznic. One nie maja zadnych wlasciwosci nawilzajacych,ale sa bardzo geste,wydajne i ladnie pachna. Moja mama tez je lubi
Zele byly po $3 i $4


Twisted peppermint to kolekcja swiateczna i wraca kazdego roku. Ten jest dla mamy, pobudzajacy zapach miety.


Zel z kolekcji Winter Market to polaczenie mango, mandarynek i szampana. Ma nieco lepszy sklad i ma byc nawilzajacy. W normalnej cenie raczej bym go nie kupila -$14.50 to sporo,ale prawie 500ml za $4 mozna bylo przegryzc :)


Cos mnie wzielo na mango. Tutaj polaczenie piwonii, mango i jablka azjatyckiego. MNIAM 


Z mgielek wybralam sobie jedna pelnowymiarowa i dwie mniejsze do auta. 

Slodka piwonia po lewej ma bardzo trudny do opisania zapach, ciezko mi stwierdzic co w nim jest,ale przyciaga. Mgielka kosztowala $3.25

Amber Blush to przepiekny kobiecy i seksowny zapach. Musze powiedziec,ze jakosc jest naprawde na poziomie. Mama miala probke i chciala cos wiekszego. Uwazajcie dziewczyny poniewaz ta butla w sklepie kosztuje $14, a na stronie $20
Polaczenie szamponskich malin, gardenii,bergamotka, wanilia i magnolia.


Miniaturki do auta wanilia z cukrem i japonski kwiat. Byly po $1.25


To tyle :)

Friday, December 27, 2013

Swiateczny post:Sephora, Bath&Body Works, mama, jaaa - bleee ble blee

Mam nadzieje,ze okres swiateczny mija Wam bardzo milo. Dzis bedzie zbiorka zdjec z mojego okresu. Szkoda,ze juz jutro trzeba wrocic do pracy,ale za chwile znowu bede miala przerwe na Sylwestra :)

Buszowanie po sklepach zakonczone,a zaraz pozniej pakowanie prezentow:




Wczesniejszy prezent -dostalam przepiekne choinki ze szkla do dekoracji domu


Wpadla tez do mnie sasiadka i obdarowala mnie i Fifka. Ja dostalam drewniany napis,ktory juz wisi kolo drzwi, a Fifi otrzymal recznie robiony mini kocyk- spi na nim na okraglo



W drugi dzien Swiat obijalam sie z rodzinka przed telewizorem u mnie. Byly bajki, makowiec, opowiesci, grzane wino i duzo dobrego ;)


Dzien po Swietach wybralam sie na mini zakupy:

Potrzebowalam posciel, bath and body works mialo 75% off, buty dla mamy i pare inny drobiazgow.


Moj swiateczny stroik na drzwiach pozdrawial Was :)


A tu sa zdjecia z dzisiejszego wypadu do Galerii. Fajnie jest czasem byc po tej drugiej stronie w miejscu pracy. Dzis cale centrum bylo zawalone. Czekalysmy na parking ponad 20 minut, w Sephorze i Bath and Body Works byl istny armagedon,ale czas uplynal mi bardzo szybko-za szybko.


Yyy, chce te buty. Super promocja,bo bylo 30% off i na dodatek mama miala na swojej karcie (to jeden z jej ulubionych sklepow z butami) kilkaset punktow co dalo jej kolejne $20 off.
Za skorzane kozaki zaplacilysmy chyba ok $80


Kolejka do kasy na pol sklepu. Dzis gwozdziem programu byly karty upominkowe,ktore klientki dostaly pod choinke, a takze zwroty i wymiany. 


MUFE dostalo prawie cala sciane ;)


Kilka nowosci u Givenchy- cos mi ostatnio podpada ta firma


Scianka z produktami do wlosow


Dior <3


Podklady Airflash to chyba najczesciej wymieniane testery w calym sklepie ;)


Nowy krem BB z YSL- meh, mozna go spokojnie ominac.


Bardzo popularna marka do wlosow Bumble and bumble. Kosmetyki o ciekawych skladach, zapachach i wlasciwosiach. Szkoda,ze drogie


Boscia- z tego co wiem to w Polsce nie ma tej firmy, a maja swoje perelki. I o ile pamiec mnie nie zawodzi, a moge sie mylic, jako pierwsi wyszli z gabka konjac w Sephorze i chyba na amerykanskim rynku. Tylko skad ta kosmiczna cena? $18 ?



Moja mama bardzo lubi kremy do rak. U niej jedna tubka wystarcza moze na tydzien, taki nawyk. Chciala cos naprawde dobrego,ale niestety L'occitane sie nie spisalo- rece suche po 30 minutach.


Zapach polecany przez Fleur- za kazdym razem mam o nim takie same zdanie, toaleta miejska z cytrusami. No nie moge sie przelamac



BBW i roczna przecena 75% off. Armagedon, koniec swiata i ludzi jak mrowkow. O moich lupach napisze w kolejnym poscie. 


   
Od kilku dni bawilam sie tez dobrej jakosci peruka. Jestem oczarowana tym kolorem przede wszystkim. W styczniu wybieram sie do fryzjera- kolor na bank zmienie,ale mam jeszcze pewne watpliwosci jesli chodzi o grzywke. Zobaczymy, z tego co widzialam na instagramie, Wam sie podobalo. 


Buzka :)