Jest i paczka sa i male zakupy z ostatnich tygodni. Malo zakupilam, ale wiecej na dzien dzisiejszy nie potrzebuje :)
Zacznijmy od paczki od Aguslawy,ktora doszla do mnie wczoraj.
*Plyn micelarny z Loreal Skin Perfection, ktory jeszcze u nas sie nie pojawil. Glosno sie o nim ostatnio zrobilo, dlatego tez Aga zaproponowala mi kupno.
* Dwa szampony Glad Hair Day z Soap and Glory, a takze odzywka z tej samej serii. Zapach jest obledny, nawet skrzynka na listy mi pachnie. Byla promocja 2za1, a ze Agnieszka mowila dobre rzeczy o szaponie to sie skusilam.
* Reszta to gratisy: probka odzywki mango i aloes chyba z Baleii, moja ulubiona kredka EyeBright z Benefit oraz long lasting stick z Kiko w pieknym neutralnym kolorze.
Przejdzmy do moich zakupow:
*Torebka,ktora byla w moich ulubiencach. Oranzowa DKNY ze skory, typu "shopper", pojemna, dobrze i solidnie wykonana, a cena w porownaniu do jakosci bardzo niska. Zaplacilam za nia $99 plus podatek, a jej reg cena to $365. Moj hit tego lata :)
*Elektryczna szczoteczka do zebow Braun Oral-B z mega przeceny w Marshalls, $29,99. Wersja mietowa, CZAD :) a do tego w zestawie miala travel case,ktora mi sie przydala ostatnio.
* Slawna na YT amerykanskim maseczka firmy Michael Todd. Jest na bazie dyni, ma w skladzie rowniez kwas glikolowy, cynamon, olejki i wiele innych dobrych rzeczy. Jest to maseczka oczyszczajaca,nawilzajaca i przywracajaca rownowage. Zaplacilam za nia cos ok $15 juz z wysylka (jej regularna cena to $34). Jestem z niej zadowolona, ale o tym pozniej.
SKLAD:
Cucurbita Pepo (Pumpkin), Vaccinium Myrtillus (Bilberry) Fruit Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Acer Saccharinum (Sugar Maple) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Extract, Aloe Barbadensis (Organic Aloe) Juice, Vegetable Glycerin, Glycolic Acid, Sodium Benzoate, Glucolactone, Tocopherol (Vitamin E), Phenoxyethanol, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Oil, Xanthan Gum (Polysaccharide Gum), Ascorbyl Palmitate (Vitamin C), Cinnamomum Cassia (Cinnamon) Bark, Zingiber Officinale (Ginger) Root Powder, Euterpe Oleracea (Acai Fruit) Pulp Powder, Myristica Fragrans (Nutmeg) Powder, Pimenta Officinalis (Allspice) Powder, Rosmarinus Officnalis (Rosemary Oleoresin), Azadirachta Indica (Neem) Oil.

* Krem BB z Bielendy Orzech i Bursztyn dorwalam w Ross za $4.99. Jest calkiem dobry, ale niestety wypryszczylo mnie po nim, a szkoda. Troche gesta konsystencja, wyrownal koloryt cery w ladny sposob, dobre wykonczenie, trwalosc ok, ale wysyp prycholi mnie zniechecil. Oczywiscie bede jeszcze probowac, dla pewnosci i chce rowniez go porownac z kremem BB z Alterra.
*Krem/odzywka na skorki z Essie za $2.99- szalu ni ma, kiepsko dziala. O wiele lepiej dziala preparat z Sally Hansen.
*Nowosc na rynku czyli podklad z Loreal Magic Nude, jest to bardziej puder w postaci kremu- ze wzgledu na jego wykonczenie i formule. Ma zly sklad, silikony, ale ciekawosc robi swoje. Jest przecietny, juz niedlugo recenzja. Niby tanszy odpowiednik Maestro Armaniego, czy tez Vitalumiere Chanel.
$10.99 w Target
* Zwykly granatowy lakier Essie, ktorego nazwy niestety nie pamietam teraz, a nie mam jak sprawdzic. W Rite Aid zaplacilam za niego $4
A na koniec zdobycze z Nevady, z mojego malego wyjazdu weekendowego.
* Dwa kremy z Bielendy dla mamy- w tej kwestii sie nie wypowiadam, ale mama je lubi :)
* Lekki krem nawilzajacy z SPF25 do skory delikatnej, organiczny z nieznanej mi firmy ZATIK. ma balansowac skore, a przy tym lekko nawilzac. Nadaje sie pod makijaz ze wzgledu na lekka konsystencje, ale moim zdaniem jest zbyt lepki. Jeszcze nie mam zdania, ale zapowiada sie ok:)
$12.99
SKLAD:
water, carthamus tinctorius (safflower), ricinus communis (castor), butyrospermum parkii (shea butter), spilanthes acmella, argania spinosa (argan oil), L-ascorbyl palmitate (vitamin C-ester), xanthan gum, capryl caprylyl glucoside (coconut-sugar derived), glycerine, prunus serotina (wild cherry), achillea millefolium (yarrow), hectorite, grain alcohol, hydroxyethyl cellulose (plant cellulose), usnea barbata, aloe barbadensis (aloe vera), drameria triandra (rathany extract), aniba parviflora (rosewood)
* Najgorszy szampon Batiste w moim zyciu, jest to wersja barwiona dla brunetek. Pieknie pachnie, zapach sie utrzymuje na wlosach,ale jak sie podrapiesz po glowie to caly ten "tint" znajdzie sie na Twoich palcach i paznokciach. Nakladalam przez glowe bluzke i niestety dotknelam nia wlosow- byla brudna.
$5.99
* Zel peelingujacy do mycia twarzy firmy Neutrogena, bardziej z koniecznosci niz z potrzeby. Wylala mi sie pianka z Pharmaceris i musialam zakupic cos podczas pobytu w hotelu. Bez oleju i na prychole ma niby dzialac. Taki "se" ;)
$4.99