Wednesday, March 14, 2012

Sephora return policy- przekrety klientek

Od dawna pytacie mnie jak wyglada system zwrotny produktow,ktore okazaly sie dla nas bublami.
Jak to wyglada od strony "technicznej",co i kiedy mozemy zwrocic,w jakich ilosciach,stanie i co za to dostajemy.
Otoz zbieralam sie z tym postem dosc dlugo,poniewaz obserwowalam sytuacje w Sephorze i chcialam napisac Wam na ten temat jak najwiecej informacji.
Skupiam sie oczywiscie na Sephorze,poniewaz kazdy sklep ma podobny,ale nie taki sam system.
Kilka slow na temat tego jak kobiety,z sposob bezczelny,oszukuja sklepy.


1) Ktore produkty i w jakim czasie mozemy zwrocic:
Wszystkie ze sladowymi ilosciami zuzycia. Od podkladow,lakierow,plyny do kapieli po szminki i blyszczyki. 
Nie sprawdzamy dokladnie kazdego opakowania (wiekszosc nie pokazuje zuzycia),ale na oko oceniamy dany produkt.
Sephora przyjmie kazdy produkt nie patrzac na przyczyne. Moze to byc Wasz blad przy wyborze koloru,Wasze preferencje,czy tez wyschniety eyeliner/tusz do rzes.
Opcje sa takie:
-do max 60 dni z rachunkiem otrzymacie pelny zwrot pieniedzy (nawet za produkty kupione online,ktore chcecie zwrocic w sklepie stacjonarnym).
- od 61 do 90 dni otrzymacie tzw "store credit",albo "gift card" ze sklepu
- zwroty bez rachunku do max 90 dni otrzymuja "store credit",albo "gift card"

W przypadku zwrotu, produktu kupionego przez Was, bez rachunku oraz zwrot prezentu,ktorego otrzymalyscie np w swieta,niektore Sephory (a w zasadzie 99%) prosi o Wasz dowod osobity,albo prawko.
W ten sposob sledzimy osoby,ktore wiecznie oddaja cos bez rachunkow.

2) Czy sa problemy ze zwrotem? czy pracownik "patrzy na mnie zle"?
Nie,nie w Sephorze.
Mimo tego,ze osobiscie spotkalam sie z osobami probujacymi zwrocic produkt,ktory byl tylko w 50% pelny (podklad w szklanej butelce),to i tak nasza manager zgodzila sie przyjac go,tylko po to,zeby nie stracic klienta.
W przypadku jednej kobiety,byl to jej pierwszy raz (pierwszy zakup,co bylo mozna sprawdzic,gdyz na swoim koncie miala tylko punkty za owy podklad).
Dziewczyny sa bardzo mile,pomoga doradzic,proponuja zmiane koloru czy tez inne wykonczenie.
Jesli dalej chcemy zwrocic produkt,a nie go wymienic,wowczas nikt nie zrobi nam o to awantury.
Klient nasz pan ;)


3) Czy punkty na naszym koncie sa nam odbierane?
I tak i nie.
W przypadku zwrotu-TAK
W przypadku wymiany na inny produkt-NIE


4) Co dzieje sie ze zwroconymi kosmetykami?
Sa niszczone,w przypadku zamknietych kosmetykow,trafiaja do sklepu jako testery.
Sa tez przypadki kiedy to zamkniety kosmetyk wraca do sklepu,ale jest przeceniony. Nie spotkalam sie z tym w Sephorze,do ok dwoch tygodni temu,kiedy to perfumy zafoliowane poszly spowrotem na polke.


Dlatego tez uwazam,ze nie powinno sie oszukiwac systemu i kupowac super drogi podklad tylko na wyjscie,a pozniej go zwracac,z dzikiego/wymyslonego powodu.
Pamietajcie,ze pracownicy daja tzw "feedback" dla firm i miesieczne sprawozdanie,wiec nie zdziwcie sie jak Wasz ulubiony podklad kiedys zmieni formule,bo 500 dziewczyn postanowilo go kupic TYLKO na jedna okazje,a potem zwrocic,bo byl beee :P
UWAGA: Sephora wprowadzila LIMIT dla osob wiecznie zwracajacych kosmetyki. 
To jest kolejny temat rzeka- takich klientek jest mnostwo.
Ja rozumiem,ze po to sa zwroty (sama to robie),ale w przypadkach typu zwracanie 17 kosmetykow (byly takie co zwracaly po 29 produktow) miesiecznie,bany to dobre rozwiazanie.




Z zycia wziete:

Dzis po 9 miesiacach obserwowania jednej kobiety,przez manager, w koncu dopadla ja karma.
Otoz od 9 miesiecy kupowala jak najdrozsze kremy,podklady i perfumy-w granicach od $40 do $150,a po 3 miesiach,regularnie je oddawala.
Wczoraj po raz kolejny przyszla oddac krem firmy Perricone MD za ok $240,twierdzac,ze uzywala go intensywnie od 2 miesiecy i nie zauwazyla zadnych efektow.
Sprawdzilam jej konto (z ciekawosci) i w przeciagu tych dwoch miesiecy kupila kolejne dwa kremy i serum-zwrocilam jej pieniadze.

I co?! DZISIAJ wrocila! z nastepnym kremem. Ta sama gadka,ze uzywala go od dwoch miesiecy i nic. Nie obslugiwalam jej tym razem,ale bylam ciekawa rozwoju sytuacji,wiec kukalam sobie z boku (w miare mozliwosci rzecz jasna).
Kto w ciagu dwoch miechow jest w stanie doglebnie przetestowac dwa rozne kremy? Ja nie..
Kolezanka zawolala manager,bo cos jej nie odpowiadalo-okazalo sie,ze przekret byl wiekszy niz moj brzuch.
Krem byl zupelnie inny! Zamiast zelowej/rozowej konsystencji,w opakowaniu byl zwykly bialy krem o_O
Od miesiecy zwracala same opakowania,a w nich byly inne produkty,a w domu pewnie miala oryginal.
Szok,szok i jeszcze raz SZOK.
Policja nie zostala wezwana,bo raport trzeba byloby pisac,wiec dostala bana na zwroty. Moze robic dalej zakupy w sklepie,ale przez kolejne 90 dni nie moze nic zwrocic.

 Karma's a Bitch,moje Drogie Panie ;)



Monday, March 12, 2012

Troszke pielegnacji-Phyto i kwasik :)

Po ponad polowie tubki Avene Triacneal,stwierdzilam,ze dokoncze kuracje,ale nie kupie tego produktu ponownie. Zdecydowalam sie zatem na kwaszenie :)
Za dyszke mozna sprobowac,tym bardziej,ze sprzedawca na ebay mial wiele pozytywnych opinii.
Produkt pochodzi z kliniki w Beverly Hills i kosztowal tylko $10 z darmowa wysylka (do Polski $4.50).
W butelce znajduje sie 30ml 25%-ego kwasy glikolowego.
Kwasic sie zaczne jak skoncze Avene :)

Kwas glikolowy poprawia kondycję skóry poprzez:
  • redukcję drobnych i większych zmarszczek
  • łagodzenie objawów trądziku
  • obkurczanie porów skórnych
  • usuwanie przebarwień
  • zwiększanie napięcia tkankowego
  • stymulację mikrokrążenia skórnego

Zastosowanie:

  • przyspieszanie odnowy komórkowej
  • zmiękczanie i wygładzanie skóry, poprawa barwy i faktury skóry
  • nawilżanie skóry suchej i atopowej
  • zmniejszenie zmarszczek i spłycenie blizn, zapobieganie starzeniu się skóry
  • rozjaśnienie plam pigmentowych i przebarwień
  • oczyszczenie skóry (trądzik, zaskórniki)
  • regulacja i leczenie zaburzeń rogowacenia
  • suchość skóry w przebiegu zmian chorobowych



W prezencie dostalam calkiem spora probke kremu z Q10,kwasem hialuronowym i retinolem na noc,ktory wyglada jak musztarda sarepska :D


A teraz Phyto za grosze. Za wszystkie 3 rzeczy zaplacilam mniej niz cena sklepowa jednego produktu-jestem mistrz:D
Opakowanie troszke "zmolestowane".

1) Phyto Botanical,czyli relaksujacy balsam do wlosow,ktory stosujemy zaraz po umyciu i zostawiamy go we wlosach. 
Produkt mistrzunio,mialam probki,a takze moja fryzjerka (nowa) uzyla go na mnie i bylam w niebie,moze nie 7,ale tak mysle,ze w 4 ;)
120ml-$26
SKLAD:
Althaea Officinalis Root Extract (Mucilage Végétal), Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract(Matricaire), Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract (Sauge), Allium Sativum (Garlic) Bulb Extract, Cochlearia Armoracia (Horseradish) Root Extract (Raifort), Ferula Assa Foetida Root Extract (Férula), Propylene Glycol, Caprylyl Glycol, Methylisothiazolinone.

2) PhytoSpecific Froce Vitale szampon regenerujacy do wlosow naturalnie kreconych i zniszczonych farbowaniem czy np prostowaniem. 
Moje wlosy,w chwili obecnej,nie sa w zlej kondycji,ale niestety po scieciu dalej je prostuje:(

150ml-$24
 SKLAD:
Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine Cocoglucoside, Althaea Officinalis (Marshmallow) Root Extract, Horsetail (Equisetum Arvense), Sage (Salvia Officinalis) Extract, Coco Glucoside, Glycerin, Glycol Distearate, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Ricinoleamidopropyl Ethyldimonium Ethosulfate, PEG 4 Rapeseedamide, Glyceryl Oleate, Water, Shorea Stenoptera Butter, Hordeum Vulgare Extract (Barley), Mangifera Indica Seed Oil (Mango), Laureth 4, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Panthenol, Wheat Amino Acids, Fragrance, Tetrasodium EDTA, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, Parabens (Ethyl Butyl), Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Yellow 5 (CI 19140)

3) PhytoSpecific Vital Force Cream Bath silnie nawilzajaca maska do wlosow przesuszonych,z keratyna,olejkiem Jojoba i olejem sezamowym.
Maseczka bylam zaintersowana najmniej (sklad wcale nie jest dobry),ale,ze przyszla w zestawie to postanowilam dac jej szanse.
Uwazam,ze jak na taki sklad to jej normalna cena jest zbyt wysoka.

200ml -$26-$35
 SKLAD:
Althaea Officinalis Root Extract (Guimauve), Cetearyl Alcohol, Dicetyldimonium Chloride, Water/Aqua, Acetamide MEA, Behenoyl PG-Trimonium Chloride, Butyrospermum Parkii/Shea Butter, Cyclomethicone, PEG-8, Amodimethicone, Dipalmitolethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glyceryl Stearate, Isopropyl Alcohol, Stearyl Alcohol, Ceteareth-33, Distearyldimonium Chloride, Stearic Acid, Lanolin Alcohol, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, PEG-30 Castor Oil, Fragrance/Parfum, Polyquarternium-10, Ceteareth-20, Hydrolyzed Keratin, Panethenol, Cetrimonium Chloride, Trideceth-12, Tocopherol, Sodium Benzoate, Propylene Glycol, Methylisothiazolinone, Yellow 11/Cl 47000, Red 4/CI 14700, BHT.

Koncze Seanik z Lush'a i zaczynam testy:)

Sunday, March 11, 2012

Z serii- Urban zabije Cie :)

Widzicie jak ta zla kobieta na mnie dziala? W sumie nie tylko ona,ale jest to rowniez za sprawa probki,ktora wzielam sobie jakis czas temu.
Otoz zakupilam sobie nowy podklad firmy Benefit,ktorego wcale nie chcialam,poniewaz wyczytalam,ze ma slabe krycie.
Wzielam probke,a potem przeczytalam recenzje Urbanka i musialam-musialam i juz ;)

Podklady mam,ale wiekszosc jest z tych dobrze kryjacych,a w lecie takich nie uzywam.
Bedac w Ulta (robilam zakupy do sklepu) wpadlam na mini promo Benefit,gdzie za zakup powyzej $25 dostawalo sie kosmetyczke. Bajer,nie bajer,ale dziala na "chciejstwo".

Pojemnosc to 30ml,a koszt $34 plus podatek. Ja jednak zaplacilam $30 - mialam uzbierane punkty.


Moj kolor to Ivory czyli najjasniejszy (po raz pierwszy w zyciu :P ).



W srodku byla probka bazy POREfessional.


Podklad rozswietlajacy bez oleju,ktory ma za zadanie wygladac bardzo naturalnie. Niskie-srednie krycie i juz teraz moge Wam powiedziec (jako osoba z "ciezka" cera),ze podklad wcale niskiego krycia nie ma.
Potestuje i dam Wam znac:)


A tu bonusik: kosmetyczka,ktora niesamowicie przypomina mi czas kiedy to mieszkalam kolo San Francisco-most Golden Gate Bridge ;)



Od jutra nie czytam bloga Urbanki :P

Saturday, March 10, 2012

Om nom nom nom-kolejne rarytaski :D

Ten dzien powoli zataczal sie w zlym kierunku,ale sa takie cudowne osoby,jak moj listonosz (czasem go nie lubie),ktore przychodza pod moje drzwi,wala mocno (chociaz mam dzwonek) i wreczaja mi cudownosci.
Te zle rzeczy,czyt RACHUNKI,zostaja w skrzynce-jakos nie spieszy mi sie do nich.
W tym tygodniu dostalam kolejna pake (3) z wymiany,no i dzisiaj przyszla ta 4 (jeszcze dwie) :P
Jak wczesniej Wam pisalam,nastawilam sie bardziej na pielegnacje i rzeczy,ktorych nie moge kupic tutaj,albo sa drogie jak wycieczka na Bora Bora,co swoja droga marzy mi sie od lat nastu.. eh albo Azja.. no nic-RESET i wracam do rzeczywistosci.

Paka numero uno pochodzi od Pani Dorotki :
Na zdjeciu brakuje zelu z Vichy,ale nie byl dla mnie;)

Zel z Laroszka,od dawna chodzil mi po glowie,a ze u nas 200ml kosztuje $29.99,to czekalam sobie spokojnie na wymiane.




"Maseczkow jak mroweczkow" i wszystkie sa mojeeeeee (tzn idealnie dopasowane do mojej cery) :)
Gratisy jak najbardziej trafione,gdyz wlasne skonczylam kolejne opakowanie glinki zielonej.


Paka numero dos od Pani Klaudyny ;)
Bioderma nie jest dostepna w sklepach w USA. Mozna ja jedynie znalezc na ebay za $30 z przesylka (500ml).
Zapas musi byc:)


Dostalam rowniez probke micela z LRP i olejek z Nuxe.


Jeszcze raz dzieki dziewczynki za checi :)